Izba Reprezentantów USA uchwaliła we wtorek ustawę, która umożliwia sankcjonowanie wjazdu cudzoziemców, którzy sprzeciwiają się „prawom LGBT”.
Za przyjęciem ustawy zagłosowało 227 kongresmenów. Jak wskazano na stronie Kongresu, ustawa ta nakłada sankcje blokujące wizy względem cudzoziemców, którzy są odpowiedzialni lub współwinni łamania praw człowieka ze względu na „faktyczną lub domniemaną orientację seksualną, tożsamość płciową lub cechy płciowe”. Prezydent musi zgłaszać i aktualizować listę cudzoziemców odpowiedzialnych za takie naruszenia praw człowieka i nakładać określone sankcje.
Wedle nowego prawa Departament Stanu wyznaczy przynajmniej jednego wyższego rangą funkcjonariusza, który będzie odpowiedzialny za śledzenie przemocy i dyskryminacji osób ze względu na faktyczną lub domniemaną orientację seksualną, tożsamość płciową lub cechy płciowe w innych krajach.
Sankcje miałyby zostać nałożone na obcokrajowców, którzy wykazują „okrutne i poniżające traktowanie” oraz „rażące odmawianie prawa do wolności” względem środowisk LGBT.
Oświadczenie popierające ustawę wydał Biały Dom. Podkreślono w nim „historyczne działania” administracji mające na celu promowanie „równości LGBTQI+”. Administracja USA wezwała także Senat do poparcia ustawy.
Jak informowaliśmy, w wydanym na początku lutego ub. roku memorandum prezydent USA Joe Biden zapowiedział „naprawę przywództwa moralnego” USA przez rozszerzenie ochrony praw lesbijek, gejów, biseksualistów itd. na całym świecie, w tym potencjalnie poprzez zastosowanie sankcji finansowych. Nakazuje ono placówkom amerykańskim intensywniejszą pracę na rzecz zwalczania dyskryminacji osób LGBT przez zagraniczne rządy. Ponadto nakazuje Departamentowi Stanu uwzględnienie przemocy, dyskryminacji i przepisów skierowanych przeciwko LGBT w swoim corocznym raporcie dotyczącym praw człowieka.
W kwietniu ub. roku, sekretarz stanu USA Antony Blinken podpisał zarządzenie, które zatwierdza wywieszanie flag ruchu LGBT przez amerykańskie placówki dyplomatyczne. Wywieszanie tęczowych flag w ambasadach amerykańskich nie jest żadną nowością, lecz do tej pory nie było to poparte żadnym przepisem. Barwy LGBT nie mogły być wywieszane na masztach, na których powiewała jednocześnie flaga państwowa. Autorem takiego zarządzenia jest były sekretarz stanu z administracji Donalda Trumpa, Mike Pompeo. Jego następca zmienił jednak zasady.
W czerwcu ubiegłego roku amerykańska administracja wyznaczyła wysłannika USA ds. praw LGBT za granicą.
Poprzednia ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher wprost też sugerowała, że wsparcie Polski od USA zależy od stopnia podporządkowania się naszego państwa liberalnej ideologii. Dokładnie to wyjaśniała w rozmowie z Marcinem Makowskim dla Wiadomości WP. „Polska posiada na Zachodzie reputację kraju nieprzyjaznego mniejszościom seksualnym. To się przekłada na niekorzystne decyzje inwestycyjne. Ma również wpływ na sprawy militarne. Nie jest tajemnicą, że wielu kongresmanów jest zaangażowanych w sprawy LGBT. Te kwestie łączą Donalda Trumpa i Joe Bidena” - mówiła. „Stany Zjednoczone wierzą w równość wszystkich ludzi. W pełni rozumiem i szanuję fakt, że Polska jest krajem katolickim – nikt nie chce tego podważać. Niemniej musicie wiedzieć, że w kwestii LGBT jesteście po złej stronie historii. Mówię o postępie, który się dokonuje bez względu na wszystko. Używanie tego typu retoryki wobec mniejszości seksualnych jedynie wyobcowuje Polskę, przekładając się też na konkretne decyzje biznesowe”.
CZYTAJ TAKŻE: Protekcja USA w jednym pakiecie z LGBT
Warto podkreślić, że to za prezydenta Donalda Trumpa, uważanego za konserwatystę, uczyniono LGBT część polityki zagranicznej USA. W 2019 roku przygotowywano kampanię wymierzone w kraje, w których homoseksualizm jest karalny. Tęczową agendę promowano też w armii: w czerwcu 2020 r. na kontach związanymi z wojskiem amerykańskim udostępniono wystąpienie generała Johna R. Evansa, w którym solidaryzuje się z tym środowiskiem z okazji „Miesiąca Dumy”.
Aby Polska nie uległa agresywnemu promowaniu liberalnych idei przez USA, do czego niewątpliwie dojdzie, musi się ona wyzwolić z wasalnego postrzegania stosunków z tym mocarstwem. Musi się od niego uniezależnić ekonomicznie, politycznie i militarnie. Drogą do tego jest polityka wielowektorowa.
CZYTAJ TAKŻE: Koniec mitu Ameryki
Narodowcy.net / congress.gov / kresy.pl




