Zalando będzie walczyło z „homofobią” wykorzystując uszkodzone ubrania osób związanych z LGBT

Niemiecka firma Zalando, prowadząca jedną z najpopularniejszych platform sprzedażowych w internecie, rusza z kampanią wsparcia dla osób LGBTQIA+, które mają rzekomo doświadczać dyskryminacji w Polsce. Projekt powstał we współpracy z organizacją pozarządową “Kampania Przeciw Homofobii” (KPH) oraz polską marką MISBHV.

Kampania o nazwie „Historie ukryte w ubraniach” ma pokazać skalę nietolerancji, z jaką mierzą się członkowie społeczności LGBTQIA+ w Polsce. Zalando wraz z KPH oraz marką Natalii Maczek i Tomasza Wirskiego MISBHV w jej ramach stworzyli pięć odzieżowych projektów z ubrań, które zostały zniszczone na skutek przemocy wobec osób „nieheteronormatywnych”.

Wszelkie dziury zostały zakryte i zaszyte, przez co mają symbolizować protest przeciwko homofobii.

Zniszczone części garderoby zyskały nowe życie i siłę wyrazu – projekty podkreślają zmianę, jaka zachodzi w wymowie powstałych ubrań – z pozostałości po traumatycznych przeżyciach zmieniają się w symbole walki o tolerancję i protestu przeciw homofobii. Każde zniszczenie ubioru reprezentuje osobiste doświadczenie bohatera kampanii – napisano w oświadczeniu niemieckiej firmy.

Wspólnym mianownikiem opowiadanych historii nie jest zakorzeniona w nich trauma, lecz chęć dążenia do zmiany i promowania tolerancji. Odzież ma stać się symbolem odwagi i niezłomności społeczności LGBTQIA+, która wciąż walczy w Polsce o równość i szacunek – czytamy dalej w komunikacie.

Kampania ruszyła 6 sierpnia i skupi się głównie na publikowaniu postów w mediach społecznościowych na kanałach należących do Zalando, MISBHV i KPH. Powstanie również seria filmów ukazująca historię dyskryminowanych bohaterów projektu oraz proces powstawania ubrań.

W tekście „Rewolta przeciw współczesnemu światu” Adam Szabelak opisywał dlaczego wielkie firmy tak chętnie wspomagają ruchy nowolewicowe:

Wielki, bezosobowy, ponadnarodowy kapitał, którego celem jest maksymalna akumulacja bogactwa, może swobodnie funkcjonować jedynie w świecie liberalno-kapitalistycznym. Jego wzmacnianie znajduje się więc w jego żywotnym interesie. I na odwrót – liberałom i kapitalistom nie przeszkadza globalna ekspansja korporacji, bo odbywa się ona kosztem wartości pozbawionych dla nich znaczenia oraz zapewnia możliwość realizacji ich podstawowych celów, „samorealizacji” i indywidualnego zysku. Efektem jest tworzenie świata swobodnego przepływu kapitału, środków produkcji i pracowników, bez granic i ceł; kreowanie człowieka jednowymiarowego, wykorzenionego i pozbawionego tożsamości, stanowiącego uniwersalnego konsumenta i efektywnego, mobilnego pracownika; promocja postaw egoistycznych, konsumpcjonistycznych i hedonistycznych.

Taki układ jest najbardziej ekonomicznie efektywny – gdy nie żyjemy tylko dla siebie, to może się okazać, że jesteśmy pod tym względem zupełnie nieracjonalni, więc niebezpieczni dla stabilności rynków. Właśnie dlatego postmarksiści czy nowolewicowcy, mający z marksizmem i lewicowością wspólne jedynie nazewnictwo, tak świetnie odnajdują się w obecnej rzeczywistości – rezygnując z pracy nad bazą (czyt.: z postulatów socjalnych) i zajmując się jedynie nadbudową (czyt.: prawami gejów i uchodźców) de facto mogą realizować swoje wizje świata bez granic, wartości i narodów za pomocą wielkiego kapitału. W sumie nowolewicowcy to tacy liberałowie tylko bardziej. A kapitaliści i korporacje lubią sobie wycierać gębę ich ładnie brzmiącymi hasłami.

Na pewno słyszałeś, że Jeff Bezos przeznaczy 10 miliardów dolarów na walkę ze zmianami klimatu? Super sprawa, nie? Co? Że niby Amazon wyzyskuje pracowników? Zawsze się trochę wyzyskuje, jak walczy o lepsze jutro, to można wiele wybaczyć… Inny przykład: wsparcie firm od Empiku przez Ikeę po BNP Paribas dla środowiska LGBT. Albo usilnie „multikulturowe” reklamy na ulicach miast niemal monoetnicznego kraju, jakim jest Polska – gdy promują się wielkie marki odzieżowe i na plakacie występują 3-4 modelki, to w znamienitej większości przypadków przynajmniej jedna musi być czarnoskóra. Ja wiem, robi się je na Zachód i przy okazji daje na nasz rynek, bo tworzenie sprofilowanych pod polskiego odbiorcę treści się nie opłaca. Ale czy nie jest to przy okazji uprawianie inżynierii społecznej i kreowanie alternatywnej,  zunifikowanej rzeczywistości? Liberalna papka kultur, religii i ras jest najlepszym środowiskiem do prowadzenia globalnej sprzedaży i – co oczywiste – maksymalizacji zysków.

CZYTAJ TAKŻE: Firma Amazona ocenia ryzyko powstania związku zawodowego na podstawie poziomu różnorodności rasowej

Narodowcy.net / dorzeczy.pl

Adam Szabelak

Czytaj Wcześniejszy

Dlaczego warto czytać Dmowskiego? Wybór cytatów z „Myśli nowoczesnego Polaka”

Czytaj Następny

Douglas Murray: Przeżywamy wielkie szaleństwo tłumów

Komentarze

  • To chore. Dobrze, że nigdy nic stamtąd nie kupiłem.

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *