Zuzanna Okulska-Bożek: Jak być kobiecą we współczesnym świecie?

­

Zarówno kobiecość, jak i męskość przechodzą obecnie kryzys. Kobiety nie chcą lub nie potrafią być kobiece, a mężczyźni, podobnie, nie chcą lub nie potrafią być męscy. Ta postawa zagubienia i dezorientacji jest wykorzystywana przez konkretne środowiska, m.in. homoseksualne czy feministyczne, które promują anormalne wzorce, wykrzykują fałszywe hasła, a kobietom proponują takie rozwiązania, które, choć podobno mają uszczęśliwiać, ratować i pomagać, w rzeczywistości okradają z kobiecości i pogłębiają problemy – pisze Zuzanna Okulska-Bożek.

Wszechogarniający kryzys wartości

Od dawna obserwujemy postępującą degradację kobiecości i męskości. Zjawisko to ma szereg przyczyn. Jedną z bardziej istotnych i oczywistych jest brak określonego ideału, do którego powinno się dążyć. Współczesny świat stawia przed nami wiele wyzwań. Zmiany społeczne, ekonomiczne, gospodarcze, technologiczne, ideologiczne, polityczne następują tak szybko, że czasem trudno za nimi nadążyć, oswoić się z nimi i zaakceptować je. Nie wszystkie są złe, ale wiele z nich dotyczy tak istotnych przestrzeni życia społecznego i podstaw egzystencji, że wprowadzają zamęt i burzę w trwający od wieków porządek, oparty na powszechnie akceptowanych, przyjmowanych normach. Stanęliśmy w obliczu zagubienia i głębokiego kryzysu tradycyjnych wartości. Wiara, patriotyzm, rodzina, związek małżeński czy ochrona życia nie cieszą się obecnie takim szacunkiem, jak jeszcze pokolenie, dwa temu. Podważane są autorytety, a społeczeństwo dzielą skrajnie odległe od siebie poglądy. Choć większą uwagę skupia się na jednostce, wszyscy jesteśmy traktowani jako masa. Pod pozornymi hasłami wolności, równości i zachęty do podejmowania własnych decyzji, odbiera nam się kontrolę, autonomię i nakazuje myśleć w określony sposób. Pod pretekstem uwalniania się od stereotypów, tworzy się nowe. Walcząc z rzekomą dyskryminacją i mową nienawiści, mimo panującej wolności słowa, zamyka się usta reprezentantom niewygodnych poglądów, cenzuruje filmy i usuwa posty. Świat wymaga zajęcia konkretnego stanowiska, opowiedzenia się po jakiejś stronie, wywiera presję i bombarduje informacjami. Jednocześnie w tym samym świecie królują relatywizm i obojętność. Doświadczamy wszechobecnego przesytu. Jak dzieci, chcemy tu, teraz, natychmiast. Dążąc do ułatwień, częściej komplikujemy. Za dużo potrzeb, za dużo decyzji, za dużo posiadanych rzeczy. Mimo to, towarzyszy nam uczucie niedosytu, braku, wewnętrznej pustki. Wśród setek znajomych, często nie mamy nawet jednego prawdziwego przyjaciela. Dotyka nas samotność. Biegniemy za złudnymi, proponowanymi wizjami szczęścia, regularnie się rozczarowujemy, lecz nie wyciągamy wniosków. Coraz częściej, gdy stawiamy sobie pytanie: „Co o tym wszystkim myśleć?”, nie znajdujemy odpowiedzi. Zamiast poszukiwać prawdy, dążyć do jej poznania, przyjmujemy wygodniejsze, popularniejsze opinie za fakty. Słowa tracą swoje pierwotne definicje, poddawane zmianom są wykorzystywane w innych kontekstach i niosą ze sobą nową, zafałszowaną treść. Naturalne różnice międzypokoleniowe, które zawsze istniały, obecnie przyjmują postać przepaści nie do pokonania. To, co kiedyś było oczywiste, teraz zostaje podważone. Wspomniane tendencje można dostrzec w każdej dziedzinie naszego życia społecznego i indywidualnego.

Jak zatem odnaleźć się w nowej rzeczywistości? Jak, poruszając się w przestrzeni nieustannych zmian, odkryć stały grunt, zapewniający spokój i bezpieczeństwo? Największą stabilność daje z pewnością tzw. „prosty kręgosłup moralny”, oparty na podstawowych, tradycyjnych wartościach oraz odwołania do uniwersalnych prawd. Katolicy śmiało powiedzą, że jedynie zaufanie Bogu, respektowanie Jego nakazów, realizowanie Jego woli w codziennym życiu i dążenie w ten sposób do świętości, pozwala osiągnąć spokój oraz pełnię szczęścia. Nacjonaliści dodadzą, że do całkowitej realizacji człowieczeństwa niezbędna jest praca na rzecz Ojczyzny i Narodu. Każdy natomiast podsumuje, że podstawę stanowi wypełnianie życiowego powołania, także względem innych ludzi i poznanie własnej tożsamości. Tożsamości, z określeniem której mamy coraz większy problem, która przechodzi obecnie kryzys wszechczasów.

Mając zatem świadomość zmian, o których wspomniałam na początku, nie można się dziwić, że coraz trudniej znaleźć odpowiedzi na pytania: kim jesteśmy, kim powinniśmy być i jak powinniśmy do tego dążyć. Wydaje się jednak, że obecna sytuacja wymaga od nas tego bardziej niż kiedykolwiek przedtem. Jedynie zadając sobie podobne pytania, prowadząc głębokie rozmyślania, dyskusje i analizy, będziemy w stanie walczyć o naszą niezależność i nie pozwolimy sobą manipulować.

Uniwersalizm istnieje

Warto mieć świadomość, że pomimo dynamicznie ewoluującej rzeczywistości, istnieją takie elementy życia ludzkiego, które się nie zmieniły od początku dziejów i nigdy się nie zmienią. Z pewnością są nimi fizjologia, emocje oraz, w dużej mierze, moralność – można powiedzieć – podstawowe potrzeby człowieka. Wszyscy ludzie potrzebują picia, jedzenia, bezpiecznego schronienia, ale także miłości, zrozumienia, akceptacji. Dążą także do czynienia dobra i oddzielania go od zła. Istota ludzka wyróżnia się spośród innych stworzeń wolną wolą, rozumem, duszą oraz sumieniem. Te sprawy pozostaną niezmienne. Dowodem na to może być zdolność współczesnego czytelnika do utożsamienia się z bohaterem starożytnego dramatu, jego rozterkami i tragediami, jak również umiejętność zrozumienia treści zawartych w Biblii.

Tak pojmowany uniwersalizm dotyczy pewnych prawd i fundamentów ludzkiej egzystencji. Poszukując zatem własnej tożsamości, trzeba często odwołać się do podobnych, niezmiennych wartości.

Tożsamość płciowa

Jednym z najważniejszych elementów określających nasze „ja” jest tożsamość płciowa. Pierwsze pytania, które słyszy przyszła mama od członków rodziny czy znajomych dotyczą płci mającego urodzić się dziecka. Nie jest to niczym dziwnym. Płeć wpływa na wiele aspektów życia, w dużej mierze może kształtować nasze powołanie, decydować o roli, którą odegramy w społeczeństwie i rodzinie, określać nasze zainteresowania, zachowania, obowiązki czy sposób postrzegania świata.

Jeżeli chcemy poznać własną tożsamość i zrozumieć kim jesteśmy, koniecznie musimy zgłębić temat kobiecości i męskości.

Zarówno kobiecość, jak i męskość przechodzą obecnie kryzys. Kobiety nie chcą lub nie potrafią być kobiece, a mężczyźni, podobnie, nie chcą lub nie potrafią być męscy. Ta postawa zagubienia i dezorientacji jest wykorzystywana przez konkretne środowiska, m.in. homoseksualne czy feministyczne, które promują anormalne wzorce, wykrzykują fałszywe hasła, a kobietom proponują takie rozwiązania, które, choć podobno mają uszczęśliwiać, ratować i pomagać, w rzeczywistości okradają z kobiecości i pogłębiają problemy.

Z jakiegoś powodu to o kobietach jest głośniej. Być może jesteśmy bardziej emocjonalne i wszystkim się przejmujemy? Może bardziej histeryzujemy i wyolbrzymiamy, jesteśmy drażliwe i kłótliwe? Może mszcząc się za przeszłość, w której nie zawsze miałyśmy coś do powiedzenia ze względu na płeć, chcemy teraz móc o wszystkim decydować i posiadać coraz więcej praw? A może to system, który pragnie podtrzymać panujący chaos, żeruje na naszych pragnieniach i potrzebach, wmawiając, że czegoś stale nam brakuje, że wciąż musimy o coś walczyć i coś komuś udowadniać? Prawdopodobnie w każdej z tych sugestii jest ziarnko prawdy.

Pewne natomiast jest jedno, że bez prawdziwej kobiecości nie ma prawdziwej męskości i odwrotnie, a burząc spokój, opanowanie i harmonię kobiet, niszczymy porządek panujący w rodzinie, społeczeństwie i na świecie.

Nie dajmy się więc ponieść emocjom i spokojnie, racjonalnie spróbujmy zastanowić się nad tym, czym jest uniwersalna kobiecość, jaka jest jej rola, jak ją odkryć w sobie i rozwijać mimo niesprzyjającej rzeczywistości.

Kształtowanie kobiecości w kobiecie

Chociaż wydaje się oczywiste, że pełne zrozumienie własnej tożsamości wymaga odpowiedniej dojrzałości, świadomości i nieustannej pracy nad sobą, kobiecość kształtuje się w zasadzie od chwili poczęcia. O naszej płci decyduje w pierwszej kolejności moment zapłodnienia i chromosom zawarty w plemniku, a następnie obecność odpowiednich hormonów, niezbędnych do rozwoju narządów płciowych. W każdej kolejnej komórce organizmu znajduje się zakodowana informacja o płci i cechach fizycznych. Pierwsze widoczne cechy płciowe zaczynają wykształcać się u dziecka już pomiędzy 7 a 12 tyg. ciąży. Każda tkanka, narząd czy nawet najcieńszy, najkrótszy włos potwierdzają, że jesteśmy kobietami.

Natomiast w procesie kształtowania „pozafizycznej” kobiecości podstawowe znaczenie odgrywają autorytety i otaczające nas wzorce. W pierwszej kolejności są to oczywiście członkinie rodziny z mamą, babcią, siostrą czy ciocią na czele. To, wśród jakich kobiet wychowywała się mała dziewczynka i przebywała nastolatka, w dużym stopniu determinuje jaką kobietą, żoną, matką i przyjaciółką będzie w dorosłości. Mama powinna być największym autorytetem dla córki, dlatego tak ważne jest budowanie głębokiej, bliskiej i przyjacielskiej relacji między nimi. To Mama uczy miłości, ciepła, zrozumienia, troskliwości. Uczy także godności, szacunku, mądrości, poświęcenia i oddania członkom rodziny, dbania o siebie i innych, wreszcie przekazuje podstawowe wartości i daje świadectwo, jak żyć zgodnie z nimi. Jeżeli w życiu dziewczyny zabraknie matki i nie zastąpi jej żadna bliska „opiekunka”, w sercu pozostanie pustka nie do wypełnienia i konieczność poszukiwania innych, często szkodliwych autorytetów.

W wychowaniu kobiety dużą rolę odgrywa także ojciec. Nie bez przyczyny mówi się, że „tata jest pierwszą miłością młodziutkiej kobiety”. Miłość ojcowska, która otacza dziewczynę nadaje jej godność, poczucie własnej wartości, odwagę, zdecydowanie, wiarę w siebie  i własne możliwości oraz uzbraja w siłę potrzebną do wejścia w życie, pełne problemów  i wyzwań. Jego obecność, troskliwa opieka i akceptacja dają pełne poczucie bezpieczeństwa, którego tak bardzo potrzebuje i pragnie każda z nas.

Młodsze rodzeństwo trenuje w siostrze troskliwość i właściwe podejście do dzieci, starsze z kolei przeciera szlaki, uczy na błędach, zaraża pasjami i pokazuje jak rozważnie wejść w dorosłość. Natomiast babcia dzieli się niezwykle wartościową wiedzą i doświadczeniem, a w trudnych chwilach przekazuje najcenniejsze w życiu rady.

Kolejnymi ważnymi kobiecymi autorytetami mogą być nauczycielki czy chociażby starsze koleżanki. Coraz częściej stają się nimi także gwiazdy, youtuberki czy blogerki. Nie zawsze jest to złe, w Internecie działa bowiem wiele wyjątkowych kobiet, które publikują wartościowe i przydatne treści. Trzeba jednak wykazać się umiejętnością selekcji informacji i odpornością na wpływy toksycznych i szkodliwych idoli.

Niestety obecnie istnieje coraz większy problem z odkryciem dobrych autorytetów. Rodzice coraz mniej czasu i wysiłku wkładają w wychowanie dzieci. Praca staje się dla nich zbyt absorbująca, stresująca, a dziecięce popołudnia, wypełnione dodatkowymi zajęciami, nie zostawiają miejsca na spokojną i szczerą rozmowę z rodzicem czy chociażby wspólny posiłek. Relacje z dziadkami utrudnia postęp technologiczny i przepaść międzypokoleniowa. Nauczycielom odbiera się autorytet i szacunek, czasem bezwiednie – przez ciągłą krytykę, uprawianą w wielu domach w obecności, a nawet przy udziale dzieci.

Młode kobiety często gubią się z powodu braku odpowiednich wzorców. Szukają potwierdzenia własnej wartości i piękna w Internecie, toksycznych relacjach, wierzą  w wyidealizowane kanony piękna, toną w kompleksach, cierpią, czując, że są niewystarczająco ładne lub zatracając zupełnie kobiecość na rzecz szukania zrozumienia  w chłopięcym środowisku.

Oczywiste i naturalne jest, że duży wpływ na kobietę mają jej życiowe doświadczenia, kultura, która ją otacza, książki, które czyta, filmy, które ogląda i muzyka, której słucha. Wszystko to decyduje o jej postrzeganiu świata, podejściu do ludzi, ukształtowaniu charakteru i zainteresowaniach.

Szczególną rolę w formowaniu kobiety mają wartości, w których została wychowana i te, które sama w życiu wybrała jako najważniejsze. Jako katoliczka muszę zdecydowanie podkreślić, że wiara w Boga daje ogromną siłę, nadaje sens życiu i kształtuje naszą moralność. Nasz Ojciec stworzył nas jako piękne, pełnowartościowe i nakazał wzorować swoją ludzką miłość na Jego doskonałej miłości. Zapatrzone w doskonałość Matki Bożej uczymy się naśladować pozbawioną grzechu, najczystszą i najpiękniejszą kobietę, jaka kiedykolwiek stąpała po ziemi. Na Jej oddaniu i pokorze w realizacji Bożego planu powinnyśmy wzorować się przez całe życie.

Warto przyjrzeć się także postawom świętych kobiet Kościoła katolickiego. Św. Zuzanna uczy wierności i czystości, św. Cecylia odwagi i piękna, które ma siłę nawracania grzeszników, a św. Joanna Beretta Mola, czy Chiara Petrillo, której proces beatyfikacyjny trwa – heroicznej postawy poświęcenia własnego życia na rzecz ocalenia poczętego dziecka. Takich wspaniałych przykładów jest mnóstwo! Inspirację znajdziemy w żywotach świętych,  a siłę do ich realizacji w modlitwie i bliskiej relacji z Bogiem.

Warto również, abyśmy inspirowały się postawami naszych wielkich rodaczek. Działaczki podziemia antykomunistycznego, łączniczki, sanitariuszki czy inne aktywistki zdumiewały odwagą i gotowością poświęcenia życia w imię walki o wolność, także naszą.

Świadomość własnej kobiecości

Kobieta, która jest świadoma swojej kobiecości jest przede wszystkim spełniona, pewna siebie i szczęśliwa. Wie kim jest, czego pragnie i do czego dąży. Nie oznacza to, że stoi w miejscu, nie poszukuje prawdy o sobie i rezygnuje z rozwoju. Wręcz przeciwnie! Znając własne wady i stawiając przed sobą mądry ideał kobiecości, pracuje nad charakterem, by każdego dnia stawać się lepszą i pełniejszą piękna. Taka kobieta nie stara się na siłę imponować, ale w naturalny sposób zachwyca. Nie szuka akceptacji, emanując fizycznością, seksualnością i wulgarnością, ale dzięki skromności i subtelności zdobywa serca. Nie czuje konieczności udowadniania nikomu własnej wartości, ale naturalnie rozkwita. Kobieta musi siebie pokochać i zaakceptować, nie w sposób narcystyczny, ale przez docenienie własnego niepowtarzalnego piękna, godności i swojej wartości, co zaowocuje pokojem w sercu i szczęściem.

Definicja kobiecości, czyli jaka kobieta powinna być

Definicja podana w słowniku PWN, hasło „kobiecość” określa jako „zespół cech kobiecych”. Zgodnie z tą formułą, szukając prawdy o kobiecości, powinniśmy zastanowić się nad tym, jakie cechy charakteru powinna posiadać kobieta. W tym miejscu warto jednak zaznaczyć, że nie istnie coś takiego jak cecha wyłącznie męska lub cecha tylko kobieca. Każdy z nas jest zobowiązany do wykształcenia w sobie cech dobrego człowieka, zgodnych  z uniwersalną moralnością prawa naturalnego i, analogicznie, każdy powinien walczyć z wadami i słabościami charakteru.

Kobieta, podobnie jak mężczyzna, musi być odważna, pewna siebie, silna psychicznie  i odpowiedzialna, a mężczyzna, podobnie jak kobieta, musi być wrażliwy, troskliwy, ciepły  i opiekuńczy. Różnice pomiędzy naszymi charakterami, wynikające z różnic płci, są efektem innych proporcji danej cechy czy większego zapotrzebowania na nią, a nie koniecznością występowania jej u jednych i niestosownością występowania jej u drugich.

Trzeba wziąć również poprawkę na to, że każdy człowiek jest inny. Mamy różne charaktery, różne usposobienia, zainteresowania, przyzwyczajenia i poglądy (i to jest piękne!). Jest więc naturalne, że nie każda z nas powinna posiadać daną cechę wykształconą w takim samym stopniu. To, że któraś z nas ma „twardszy” charakter i silniejszy temperament nie oznacza, że jest mniej kobieca.

Chciałabym teraz zatrzymać się przy kilku cechach bardzo potrzebnych kobiecie.

Piękno – kobieta jest stworzona do bycia piękną i do czynienia piękna. Chodzi tu w szczególności o piękno wewnętrzne, które promieniuje, zachwyca, zdumiewa. Jest to naturalny urok i wdzięk, któremu często towarzyszy uśmiech. Kultura, gracja, która jest obecna w spojrzeniu, mowie, sposobie poruszania, zachowaniu. Aura, którą kobieta roztacza wokół siebie, sprawiająca, że każdy pragnie przebywać w jej towarzystwie. Piękno, które nie wzbudza jedynie pożądania, ale zachęca do czynienia dobra.

Piękno, które powinnyśmy tworzyć i nieść światu, nie odnosi się do sztuki i nie wymaga zdolności artystycznych, ale ma uwrażliwiać i ubogacać osoby z naszego otoczenia. Czystość i porządek w domu, świeże kwiaty w wazonie, pyszne ciasto to przejawy codziennej troski, w które wkładamy całe serce – wymiar piękna, które ma służyć naszym bliskim i uszczęśliwiać ich.

Wrażliwość – powinna być ukierunkowana nie na nas, ale w stronę innych. Będąc wynikiem empatii, ma umożliwić nam dostrzeżenie cudzego cierpienia, zrozumienie czyichś problemów i pomoc w przezwyciężaniu ich.

Subtelność, delikatność – są istotną opozycją do brutalnego, wulgarnego, okrutnego i bezlitosnego świata. Mają po cichu nawoływać do dobra i opamiętania. Wymuszają u innych zachowanie wyższej kultury i ogłady.

Ani wrażliwość, ani subtelność, ani delikatność nie są oznakami czy synonimami słabości! Nie stanowią również przeciwieństwa siły. Ta kryje się bowiem w opanowaniu i spokoju, które trzymają świat w ryzach.

Opanowanie – efekt kontroli nad własnymi emocjami. Kobiety są wyjątkowo emocjonalne, co może stanowić zarówno zaletę, jak i wadę. Emocje (nawet negatywne) same w sobie nie są złe, jednak gdy biorą nad nami górę, mogą prowadzić do reakcji, zachowań i decyzji, których będziemy w przyszłości żałowały. Naturalne huśtawki nastrojów i zmienność hormonów czasem czynią nas niezrównoważonymi i niekonsekwentnymi. Ze względu na naszą emocjonalność, częściej stajemy się ofiarami manipulacji. Jedną z ważniejszych szkół, jakie musimy przejść w ciągu życia, jest szkoła kontroli własnych emocji, czyli nauka opanowania i racjonalnego myślenia. Tylko trzymając emocje na wodzy, okazujemy swoją dojrzałość, odpowiedzialność i zasługujemy na poważne traktowanie.

Czystość – najważniejszy warunek bycia zdolną do czynienia dobra, dzielenia się pięknem i obdarzania szczerą miłością. Wartość czystości, rozumianej w wielu wymiarach, bardzo sugestywnie podkreślił prymas tysiąclecia, ks. kard. Stefan Wyszyński, m.in. w liście skierowanym do polskich dziewcząt, zatytułowanym „Tylko czyste serce jest zdolne do prawdziwej miłości”. Zachowanie i pielęgnowanie czystości to trudna walka, którą podejmujemy każdego dnia i decyzja, przy której musimy stale trwać. Dzięki tej walce chronimy swoją niewinność, godność, piękno i skromność. Okazujemy szacunek oraz wierność wobec samych siebie. Doceniając dar seksualności, uczymy się panować nad nim
i traktujemy go jak skarb.

Kobieta dbająca o czystość serca i czynów musi zawalczyć równocześnie o czystość myśli i języka! Kardynał Wyszyński doradzał: „Nie wszystko jedno, jakim językiem przemawiasz do swoich koleżanek i kolegów, nawet do siebie samej, gdy cię nikt nie słyszy, gdy czegoś szukasz w pośpiechu. Nie wszystko jedno, jakie słowa rzucasz… martwym przedmiotom. Słowo niegodne twoich ust coś w tobie rzeźbi, zostawia ślad. Ceń swoje usta i słowa, zwłaszcza gdy zwracasz się do innych ludzi, gdy one w innych coś mogą wyrzeźbić…”. [1]

Zwracajmy zatem uwagę na nasz język. Unikajmy wulgaryzmów, nieprzyzwoitych żartów i przekleństw. Czystość i bogactwo naszej mowy świadczą o kulturze osobistej, godności, szacunku do rozmówcy, wielokrotnie również o wykształceniu i tożsamości narodowej.

W dbałości o czystość myśli niezbędne jest omijanie wulgarnych, erotycznych i brutalnych scen w filmach czy serialach. Tak jak wyżej wspomniałam, to, co oglądamy i czego słuchamy, ma na nas ogromny wpływ. Kontrola nad treściami, które dopuszczamy do siebie jest konieczna, ponieważ mogą nas demoralizować, krzywdzić i wypaczać prawdziwe pojęcie miłości. Widząc gorszące sceny, odwracajmy wzrok i chrońmy nasze spojrzenie. Powinno być ono pełne niewinności, piękna, spokoju i dobra. „Czystym oczom wszystko wydaje się być czyste. Brudne spojrzenie jest jak zakurzona szyba: wszystko w nim brudne i zniekształcone”. [1]

Mądrość – wiedza potrzebna do prowadzenia rozważnego i rozsądnego życia. Doświadczenie, które kształtuje i wyznacza nasz pogląd na świat. Cenniejsza „życiowa” od „książkowej”, ponieważ czyni nas dojrzałymi, świadomymi i odpowiedzialnymi. Umożliwia podejmowanie roztropnych decyzji i słuszne określenie życiowych priorytetów.

Odpowiedzialność – cecha, której brakuje dziś zarówno mężczyznom, jak i kobietom. Jest gotowością na poniesienie konsekwencji podjętych decyzji, wynikiem poważnego traktowania innych ludzi i świadomością wagi naszego postępowania, które nie może być przypadkowe i obojętne. Odpowiedzialność zbiorowa, indywidualna oraz odpowiedzialność za drugiego człowieka wymaga odwagi.

Odwaga – nie brawurowa i popisowa, lecz cicha, osiągnięta przez przełamywanie własnych słabości, przezwyciężanie wad. Jest zdolnością do podejmowania wyzwań, które stawia przed nami życie.

Wierność – lojalność wobec siebie i innych. Szacunek okazywany sobie poprzez trwanie przy własnych postanowieniach oraz szacunek okazywany innym poprzez konsekwencję działania i wzajemne zaufanie.

Pokora – ciche przyjmowanie trudności, które pojawiają się w życiu, dystans do planów, postanowień, które mogą ulec zmianie oraz do własnych potrzeb, które nie zawsze powinny stać na pierwszym miejscu.

Troskliwość, opiekuńczość, czułość – miłość okazywana przez zainteresowanie drugą osobą, jej problemami, chęć odpowiedzenia na jej potrzeby, gotowość do udzielenia pomocy  i otoczenia ciepłem. Empatia, troskliwość i opiekuńczość są naturalnymi darami kobiety, potrzebnymi do zaopiekowania się najdelikatniejszą i najbardziej kruchą istotą jaką jest dziecko, rozwijające się najpierw pod jej sercem, a następnie pod uważnym okiem.

Zaradność – umiejętność odnalezienia się w różnych sytuacjach, uporania się z licznymi problemami, wyzwaniami, samodzielność. Nawet jeżeli kobieta czuje ogromne oparcie
w mężczyźnie, nie może być zupełnie od niego zależna. Posiadanie „fachu w ręku”
i podstawowych umiejętności organizacyjnych jest niezbędne do zachowania pewnej niezależności.

Piękno zewnętrzne

Kobiety są określane jako „płeć piękna” i często oceniane na podstawie wyglądu. Z jednej strony jest to naturalne, z drugiej prowadzić może do wielu wypaczeń.

Oczywisty jest fakt, że kobiety lubią dbać o swój wygląd i zwykle poświęcają temu dużo uwagi. O ile nie jest to wyraz pychy, próżności i egoizmu, nie ma w tym nic szkodliwego,
a nawet ma to istotne znaczenie, nie tylko dla ich dobrego samopoczucia.

Choć to prawda, że „człowieka nie należy oceniać po okładce” oraz że „wygląd to nie wszystko”, warto jednak mieć świadomość, że swoim ubiorem i wyglądem (celowo lub nie) zwracamy na siebie uwagę i komunikujemy światu bardzo, bardzo dużo.

To, czy dbamy o siebie, czy jesteśmy schludne, czyste, jakie kolory i kroje nosimy, jak się malujemy i jak układamy włosy, wiele mówi o naszym charakterze, guście, stylu bycia i kulturze osobistej. Każda z nas ma swoje preferencje i chętnie okazujemy to m.in. za pomocą ubioru. Może on świadczyć o tym, czy bardziej cenimy wygodę, czy elegancję, w czym czujemy się dobrze, czy lubimy rzucać się w oczy za pomocą intensywnych lub oryginalnych stylizacji, czy raczej wolimy wtapiać się w tłum, czy podążamy za zmiennymi trendami, czy prezentujemy konkretny, własny, spójny i ponadczasowy styl, czy staramy się o dobór wyjątkowych stylizacji, czy raczej traktujemy ubiór jedynie funkcjonalnie i zakładamy na siebie to, co mamy pod ręką.

Jeżeli już zdamy sobie sprawę z tego, że za pomocą wyglądu wysyłamy światu konkretne informacje i sygnały, powinnyśmy zastanowić się nad tym, jaki przekaz chcemy w ten sposób tworzyć. „Od Ciebie też zależy, jakie uczucia wyzwolisz w drugim człowieku: szacunek i gest miłości czy lekceważenie i namiętność. Pamiętaj, jesteś odpowiedzialna nie tylko za uczucia, które masz w sercu swoim dla kogoś, ale także za to, jakie budzisz w drugiej osobie”. [1]

Mimo możliwej różnorodności i indywidualności każda kobieta, która pragnie podkreślić swoją kobiecość za pomocą ubioru powinna zadbać o jego czystość, schludność, a przede wszystkim godność. Z szacunku do własnego ciała i jego piękna należy zwrócić szczególną uwagę na odpowiednią długość dolnych części stroju, skromną głębokość dekoltu, a także na kroje, które, choć mogą podkreślać kształty kobiecej figury, nie powinny być wulgarne i wyzywające.

Kulturowo przyjęło się za symbole kobiecego stroju uważać spódnicę, sukienkę i obcasy. Te ostatnie nie zawsze są zdrowe i wygodne dla nóg, każda z nas powinna więc rozważyć, jaka wysokość i grubość obcasa zapewnia jej komfort i stabilność chodzenia, ponieważ przede wszystkim na tym polega funkcja obuwia. Nie warto czuć przymusu uwzględnienia wysokich szpilek w stylizacji, ponieważ nawet zupełnie płaskie pantofelki potrafią być dużo bardziej kobiece i eleganckie.

Natomiast kwestia spódnic i sukienek okazuje się trochę bardziej skomplikowana od czasów rewolucji, jaką zapoczątkowało wprowadzenie na rynek damskich spodni. Dawniej był to kontrowersyjny i uznany za sprzeczny z dobrymi obyczajami element garderoby, dziś noszony znacznie częściej niż wspomniane sukienki. Choć niepodważalnie sukienki i spódnice są bardziej eleganckie, wdzięczne i kobiece niż spodnie, nie dla każdej z nas są bardziej wygodne i komfortowe. W środowisku tradycjonalistycznym przyjęło się, że prawdziwa kobieta nie powinna nosić spodni, ponieważ są one mniej skromne, godne i kobiece. Jest to jednak bardzo ubogi i przedmiotowy pogląd. Po pierwsze, nieraz dziewczyna w spodniach wygląda skromniej od innej, ubranej w sukienkę, po drugie, sprowadzanie kobiecości do jednego elementu ubioru jest bardzo powierzchowne i krzywdzące.

Kobieta może starać się podkreślać swoją kobiecość przez strój, ale tylko on sam nie uczyni jej kobiecą, podobnie samo założenie spodni nie umniejszy jej kobiecości. Warto mieć to na uwadze.

Dbając o swoje kobiece piękno zewnętrzne powinnyśmy podkreślać to, co jest w nas naturalnie piękne, zamiast przykrywać to, charakteryzując się na kogoś, kim nie jesteśmy.

Tak jak wspominałam wcześniej, kobieta naturalnie stworzona jest do niesienia światu piękna, którym emanuje i zachwyca. Jednocześnie uwrażliwia, pomaga innym odkrywać i dostrzegać piękno świata, z którym obcując, można doświadczać błogiego ukojenia. Piękno zewnętrzne jest jedynie pewnym elementem, odbiciem piękna wewnętrznego. Nie wolno więc sprowadzać piękna kobiety jedynie do fizyczności i oceniać jej przede wszystkim na podstawie wyglądu. Jest to krzywdzące i uprzedmiotawiające.

Nadmierne zwracanie uwagi na wygląd unieszczęśliwia kobiety. Każda z nas jest świadoma swoich fizycznych wad, braku perfekcji. Dyktowany przez świat idealny kanon pięknej kobiety dla większości z nas jest nieosiągalny, ale łatwo wmówić nam, że ciągle nieustannie powinnyśmy do niego dążyć. W nieskończoność możemy znajdować w sobie pewne braki, które zniweluje operacja, powiększy zabieg, zmniejszy krem lub zatuszuje kosmetyk. Reklamy, filmy, gazety, wszystkie środki masowego przekazu mówią do nas: „jesteś piękna”, ale ustami wyretuszowanej kobiety, której idealną urodą pewnie żadna z nas nie została obdarzona i nigdy takiej nie osiągnie.

Łatwo nam się zatracić, zagubić zdroworozsądkową świadomość posiadania wad i jakąś, nieraz drobną niedoskonałość podnieść do rangi ogromnego kompleksu czy poważnej choroby psychicznej, z którą ciężko sobie poradzić. Zamiast pokochać i zaakceptować siebie, nieustannie znajdujemy w sobie coś, co nam przeszkadza i co, według nas, powinnyśmy zmienić. Według badań przeprowadzonych przez klinikę Dentim Body Care z Katowic, aż 89% kobiet nie akceptuje swojego wyglądu, a ok. 70% jest gotowych poddać się zabiegowi medycyny estetycznej.[2] Tak powszechne trudności z samoakceptacją, cechujące naszą płeć, bywają powodem depresji wielu młodych kobiet. Problem ten został zauważony już dawno, ale podsuwane rozwiązania nie sprawdzają się. Akcje zatrudniania modelek size plus czy gwiazd wrzucających zdjęcia „no make up” do sieci nie są wystarczająco skuteczne, ponieważ niezmiennie zachęcają do porównywania się.

Słowa takie, jak: „jesteś piękna”, „nie masz powodów do kompleksów”, „inne kobiety mogą Ci zazdrościć” oczywiście są wartościowe, ale mogą po prostu nie docierać do osoby, borykającej się z opisywanym problemem. Cały czas dotykają one bolesnego tematu wyglądu, od którego dziewczyna nie może oderwać myśli.

Jedynym sposobem okazania wsparcia zakompleksionej kobiecie jest dostrzeżenie jej wyjątkowości oraz komplementowanie charakteru i umiejętności. Słowa: „masz niezwykły głos”, „podziwiam Twój talent artystyczny”, „ujmuje mnie Twoja wrażliwość i szczerość”, „doceniam wiedzę, którą posiadasz na ten temat”, „zachwycasz mnie swoim podejściem do ludzi” są dużo ważniejsze od tych, częściej wypowiadanych: „masz piękne oczy”, „jesteś wyjątkowo piękną kobietą”. Nie neguję wartości komplementów dotyczących wyglądu, ale wskazuję większą potrzebę doceniania osobowości i umiejętności. Tylko dzięki takiemu podejściu młoda dziewczyna zrozumie, że fundamentalne znaczenie ma to, jaka jest i co robi, a nie to, jak wygląda.

O zakompleksienie kobiet obwinia się często mężczyzn. Określa się ich jako „wzrokowców”, którzy skupiają się tylko na naszym wyglądzie. Jest w tym niestety trochę prawdy, bo właśnie taką postawą wywierają na nas presję i zmuszają niejako do analogicznego patrzenia na siebie przez pryzmat urody. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni nie są odporni na szkodliwy wpływ seksualizacji świata reklam, filmów, seriali i literatury. Wątki romantyczne okradane są z intymności a miłość przedstawiana jako fizyczne pożądanie, którego nie należy hamować. W filmach skierowanych do młodzieży przemycane są demoralizujące, wręcz pornograficzne, sceny, a sama pornografia jest nadal jednym z największych biznesów świata, prowadzącym do ogromnego i powszechnego uzależnienia. Uzależnienia, które za pomocą silnych bodźców wprowadza nieodwracalne zmiany chemiczne w mózgu, zwłaszcza w tzw. „systemie nagrody”, odpowiedzialnym za odczuwanie przyjemności. Pornografia wypacza właściwe postrzeganie miłości, niszczy pojęcie godnego aktu seksualnego, wierności małżeńskiej, uniemożliwia budowanie wartościowych relacji, a przede wszystkim krzywdzi wizerunek kobiety w oczach mężczyzny, mającego kontakt z obrazami pornograficznymi.

Ciało kobiety sprowadzane jest do roli narzędzia, bez okazywania mu szacunku i odczuwania naturalnej, potrzebnej wstydliwości. Kobiece kształty są piękne, zachwycali się nimi już starożytni artyści, a cechy charakterystyczne dla naszej płci, takie jak szerokie biodra czy biust były uwypuklane w jednej z najstarszych form rzeźbiarskich (tzw. figurkach „Wenus paleolitycznych”). Nie oznacza to jednak, że jest jeden określony kanon piękna kobiecej figury. Nie ma idealnego rozmiaru, wymiaru, wagi. Każda z nas jest inna i przez to wyjątkowa. Warto stanowczo podkreślić, że nasze ciało zasługuje na szacunek i godność, tak samo ze strony nas samych, jak i mężczyzn, bo nie jest ono przedmiotem, ale świątynią duszy.

Rola kobiety w życiu mężczyzny, rodziny i społeczeństwa

Tylko w obecności kobiecych kobiet mężczyźni będą pragnęli być prawdziwie męscy. Jesteśmy mężczyznom bardzo, ale to bardzo potrzebne, podobnie jak oni nam. Dopełniamy się wzajemnie i uczymy od siebie bardzo wiele. „Kobiecość odnajduje siebie w odbiciu męskości, podczas gdy męskość potwierdza się przez kobiecość” głosił Jan Paweł II.

Kobieta w życiu mężczyzny jest muzą, inspiracją i silną motywacją. Doceniając jego umiejętności oraz umacniając jego wiarę w siebie, zarówno w trudnych i poważnych, jak i zwykłych, codziennych chwilach, daje mu siłę oraz wsparcie potrzebne do osiągania wielkich rzeczy. Zamiast konkurować z mężczyznami, współpracujmy z nimi. Zamiast uwłaczać mężczyznom, starajmy się ich dowartościowywać. Nawzajem obdarzajmy się tym, co najcenniejsze.

Mimo, że kobieta na pozór wiele rzeczy potrafi komplikować, zaprowadza w życiu mężczyzny pewien porządek, ład i stabilność. Uczy go otwartości, emocjonalności i budowania relacji. Daje mężczyźnie przestrzeń potrzebną do realizacji jego męskości, do kształtowania i okazywania własnych cech, m.in. odpowiedzialności, siły, odwagi, opiekuńczości, a także sama ubogaca go własnymi cechami. Obydwoje zapewniają sobie możliwość skuteczniejszej walki ze słabościami charakteru i naukę bezinteresownej miłości, pełnej poświęcenia.

Kobieta powinna umieć okazać swoją uległość, ale podobnie musi być stać na to również mężczyznę. Miłość często wymaga od nas rezygnacji z własnych pragnień na rzecz uszczęśliwienia drugiej osoby i osiągnięcia wspólnego dobra. Nie może to oczywiście polegać na toksycznej relacji, ale właśnie na realizowaniu pełni miłości, która wymaga poświęcenia, kompromisu i zaufania. Wymiarem tego zaufania jest otwartość na drugą osobę i zgoda na to, że czasem powierzy się jej podjęcie ważnej decyzji, której konsekwencje będą rzutowały na życie obojga, a czasem to na nas spadnie ta odpowiedzialność. Kobieta w stosunku do mężczyzny nie może pełnić roli podrzędnej, ale swoją uległością, zgodnością i pokorą okazuje zaufanie oraz daje mu pole do wykazania jego odpowiedzialności i męskości.

Rola kobiety w rodzinie jest ogromna. Jako opiekunka domowego ogniska ma za zadanie dbać o ciepło, miłość i otwartość w rodzinie. Ma nieść pokój i zażegnywać konflikty. Obdarowuje troskliwością i czułością. Tworzy atmosferę zaufania, bezpieczeństwa i wsparcia. Uczy dzieci emocjonalności, otwartości na drugą osobę, łatwości w kontaktach, wrażliwości i piękna. Kobieta przykłada wagę do uporządkowanego, czystego, przytulnego i zadbanego domu, który dla członków jej rodziny staje się symbolem szczęścia, beztroski i najcenniejszym miejscem na ziemi.

Kobieta jest stworzona do niesienia życia. Jest to jej fundamentalna rola, którą pełni wobec rodziny, społeczeństwa i Narodu. Należy to traktować zarówno dosłownie – jako powołanie do macierzyństwa, jak i w przenośni – niesienie radości, miłości, ciepła i bliskości. Macierzyństwo jest największym błogosławieństwem i darem jaki otrzymałyśmy od Boga. Pod naszym sercem kształtuje się i rozwija nowe życie. Zostałyśmy do tego stworzone i jako jedyne przystosowane. To dzięki kobietom i ich otwartości na życie możliwe jest trwanie gatunku, czy Narodu.

W obliczu obecnego poważnego kryzysu demograficznego warto doceniać rolę kobiety-matki w społeczeństwie i rodzinie. Małżeństwo zawsze powinno być otwarte na życie. Kobieta nie może być jednak pozostawiona z tą odpowiedzialnością sama, lecz wsparta opieką mężczyzny i pomocą ze strony państwa, prowadzącego mądrą politykę prorodzinną. Każde życie jest nieopisanym cudem, do narodzin którego potrzebna jest wola Boża, ludzka miłość i gotowość do rodzicielstwa.

Organizm kobiety został przystosowany do chronienia dziecka podczas początkowego etapu rozwoju, ponieważ Bóg ocenił, że jest to najbezpieczniejsze miejsce dla tak kruchej i bezbronnej istoty, tymczasem…

„Istnieje wiele grobów: niektóre wyrzeźbione przez ludzi, inne otwarte we wnętrznościach ziemi, aby przyjąć ciała tak wielu zmarłych, tak wielu ofiar przemocy i braku miłości. Ale jest jeden grób, który woła do nieba i ujawnia straszne okrucieństwo ludzkości: to grób otwierający się w łonach matek, z których wydzierane jest niewinne życie. Jest to grób, w którym spoczywają nowi, niewinni męczennicy, ofiary aborcji, podobni do dzieci z Betlejem. Grób, z którego nieustannie wydobywa się w świat krzyk zduszonych głosów, błaganie rozdzieranych ciałek, głęboki smutek łamanych praw, najwyższej niesprawiedliwości, odmawiającej im prawa do życia.” [3]

Aborcja jest morderstwem, grzechem, czynem niegodnym kobiety, która ma nieść, chronić i pielęgnować życie. Kobiety wychodzące na ulice, często zmanipulowane, wykorzystywane jak marionetki, krzyczące i domagające się legalnej aborcji na żądanie, nie są kobiece – walczą o śmierć, zamiast bronić niewinnych i bezbronnych. Bezpodstawnie utożsamiają się z historycznym ruchem dobrze kojarzonym przez społeczeństwa. Poglądy „Dziewuch” i uczestniczek czarnych protestów odbiegają jednak znacznie od idei, o które walczyły pierwsze feministki. Wszyscy pamiętają sukces, jaki odniosły emancypantki, w postaci przyznanego kobietom prawa wyborczego i dostępu do edukacji. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, że pierwsze feministki (np. Susan B. Anthony, Mary Wollstonecraft, Elizabeth Cady Stanton, Alice Paul) były za życiem! Ich poglądy najlepiej obrazują słowa Alice Paul: „Aborcja to najwyższy sposób wykorzystywania kobiet.”

Podobnie walka o łatwiejszą dostępność środków antykoncepcyjnych i wczesnoporonnych jest sprzeczna z kobiecością. Stosowanie antykoncepcji najczęściej prowadzi do uprzedmiotowienia, a w efekcie do wykorzystywania seksualnego. Mężczyzna uczy się egoizmu, nie musi liczyć się z kobietą, jej ciałem i naturalnymi ograniczeniami, ale zaczyna traktować ją jak przedmiot do zaspokajania własnych potrzeb. Każda forma antykoncepcji stoi w sprzeczności z odpowiedzialną miłością, wzajemnym szacunkiem, zaufaniem i świadomym budowaniem głębokiej relacji. Uczy rozwiązłości, niewierności oraz stwarza, zwłaszcza mężczyźnie, łatwą drogę do ucieczki przed problematycznymi konsekwencjami. Środki wczesnoporonne to forma aborcji, przeprowadzanej na dziecku w najwcześniejszym etapie rozwoju. Istnieje również rodzaj antykoncepcji, która okalecza kobietę, czyniąc ją czasowo lub trwale bezpłodną, wyniszczając jej organizm i niosąc ryzyko powikłań. Korzystanie z niej to wyraz braku szacunku do własnego ciała, zdrowia oraz odrzucenie błogosławieństwa, jakim jest płodność. Długotrwały brak zgody na przyjęcie życia świadczy o egoistycznym, nieczystym traktowaniu aktu seksualnego oraz niepełnej realizacji celów małżeństwa. [5] Organizm kobiety został tak cudownie i mądrze stworzony, aby można było zachować godność i czystość współżycia małżeńskiego przy możliwości krótkotrwałej, wynikającej z istotnych powodów, rezygnacji z poszerzania rodziny. Wstrzemięźliwość i stosowanie we właściwy sposób metod NPR (Naturalnego Planowania Rodziny) wynikają z postawy odpowiedzialności. Zdolność do panowania nad pożądaniem seksualnym stanowi opozycję do zwierzęcych instynktów.

Podział obowiązków, czyli „mężczyzna zarabia na dom, kobieta do garów”?

Dawniej istniejący, tradycyjny podział ról, gdzie na mężczyźnie spoczywał główny obowiązek utrzymania rodziny, a zadaniem kobiety było dbanie o dom, wychowywanie dzieci i obowiązki wynikające z prowadzenia gospodarstwa jeszcze dwa pokolenia temu był naturalny. Oczywiście istniały wady tego systemu, praca kobiet nie zawsze była traktowana z należytym szacunkiem, czasem brakowało wsparcia mężczyzny w wychowaniu dzieci, a kobiety nie miały znaczącego prawa głosu. Ale czy na pewno zmiany społeczno-ekonomiczne, które nastąpiły w ciągu ostatnich stu lat sprawiły, że kobiety i rodziny są szczęśliwsze? Praca staje się coraz bardziej absorbująca, stresująca i wymagająca, pochłania czas i siły, których brakuje rodzicom do pełnego uczestnictwa w procesie wychowywania własnych dzieci. Nałożone na siebie obowiązki w pracy i w domu, nawet przy pomocy męża, zamiast uszczęśliwiać kobietę, często ją przerastają i przez to zniewalają.

Przemyślany podział ról w małżeństwie bywa bardziej skuteczny niż popularny obecnie „układ partnerski”. Można to zobrazować prostym przykładem. Jeżeli w grupie 5 osób, których zadaniem i pragnieniem jest nagranie filmu, znajdzie się reżyser, scenarzysta, operator, aktor i montażysta, mają oni szansę i warunki stworzyć coś niezwykłego. Stawiając przed sobą wspólny, piękny cel i odpowiedzialnie realizując swoje zadania, wytyczone zgodnie z umiejętnościami i predyspozycjami, nawiążą pomiędzy sobą współpracę, której efektem może być ciekawy film. Jeżeli zaś grupa 5 osób składałaby się z 5 reżyserów, którzy próbowaliby naśladować indywidualnie każdą funkcję równocześnie, nastąpiłby chaos, a efektem byłoby co najwyżej pięć różnych koncepcji filmu.

Nie oznacza to, że mężczyzna nie powinien angażować się w obowiązki domowe (wręcz przeciwnie), a kobieta nie może realizować swoich pasji, zainteresowań i umiejętności w zawodzie. Najważniejsze jest, aby małżonkom przyświecał jeden konkretny, wspólny cel, jakim jest dobro rodziny oraz budowanie pięknych relacji małżeńskich i rodzinnych. Ten cel powinien wartościować wszystkie inne przestrzenie życia, w tym zawodową, i doprowadzić do zdrowego wyważenia priorytetów. Efektem tego jest odpowiedni podział ról w małżeństwie i wybór bardziej tradycyjnego lub nowoczesnego układu.

Problem dzisiejszego systemu polega na braku wyboru. Małżeństwa, które nawet pragną funkcjonować według tradycyjnego podziału ról, często nie mają możliwości zrealizowania takiej decyzji. Mężczyzna rzadko jest w stanie sam zapewnić stabilności finansową rodziny i umożliwić żonie pozostanie w domu. W takiej sytuacji najważniejsze jest, aby kobieta, świadoma pełnionych ról i własnych obowiązków, mądrze podchodziła do kwestii zawodowych, stawiając ponad wszystko dobro swojej rodziny i małżeństwa.

Musi przeanalizować, jaka część jej zaangażowania zawodowego wynika z konieczności zapewnienia godnego bytu finansowego rodzinie, a jaka jest indywidualną, chorą ambicją pięcia się po szczeblach wątpliwej kariery.

Kobiety są niezwykle zdolne, kompetentne, utalentowane i nikomu nie muszą tego udowadniać. Swoje pasje powinny rozwijać i pielęgnować, ale nie kosztem życia rodzinnego i wychowania dzieci. Jeden z ojców polskiego nacjonalizmu, Zygmunt Balicki, stwierdził: „Mężczyzna powinien spełniać swe obowiązki obywatelskie, choćby z uszczerbkiem obowiązków rodzinnych, kobieta musi przede wszystkim zadośćuczynić ostatnim, zanim pierwsze weźmie na swe barki”. [4]

Kobiecość jest siłą każdej z nas, tkwi w naszej duszy i usposobieniu, ale wymaga odkrycia i dokładnego poznania. Warto pod koniec artykułu wziąć poprawkę na to, że opisana przeze mnie kobiecość jest pewnym uniwersalnym wzorem. Ideałem, do którego powinnyśmy dążyć przez całe życie, ale który może być dla nas nieosiągalny.

Każda z nas jest inna, każda wyjątkowa na swój sposób. Mamy określone pasje, zainteresowania, pragnienia, zbiór cech, który łączy w jedno unikatowe zalety i wady, nad którymi musimy nieprzerwanie pracować, ale z którymi możemy nie poradzić sobie do końca życia. Warto stawiać przed sobą piękne, szlachetne wzorce i wymagania, mobilizujące nas do konsekwentnej pracy nad sobą, ale nie możemy poddawać się frustracji, widząc jak daleko nam do osiągnięcia tego ideału.

Pozwolę sobie raz jeszcze zacytować słowa Wielkiego Prymasa: „Stać was na to, aby wprowadzić nowy obyczaj, nowy styl, nowy sposób zachowania się, godny, skromny. Styl, który będzie strzegł godności waszego ciała i waszego serca, przyszłych rodzin i obyczaju narodowego. Wy pierwsze zacznijcie żyć tym nowym stylem. Stwórzcie go. Wypracujcie. Narzućcie go innym: waszym siostrom, koleżankom, kolegom. A potem zażądajcie waszą własną postawą, aby w tym stylu i inni do was się odnosili. Zachowując się godnie, same będziecie miały prawo oczekiwać takiego zachowania od innych, będziecie miały prawo żądać go dla siebie”.[1]

Świat, w którym przyszło nam żyć nie ułatwia tego zadania. Jako współczesne kobiety nie możemy się poddać i zrezygnować z pracy nad sobą. Musimy nauczyć się być kobiece w obecnej rzeczywistości i obdarzać innych tym, co jest w nas najcenniejsze, najpiękniejsze i tak światu potrzebne.


[1] Fragment listu Kardynała Stefana Wyszyńskiego „Tylko czyste serce jest zdolne do prawdziwej miłości”, Jasna Góra, 27 lipca 1958.

[2] Sondaż kliniki Dentim Body Care z Katowic na grupie 1000 kobiet w wieku od 18-55 lat w dniach 11-26 listopada 2012.

[3] Fragment rozważań Drogi Krzyżowej, ŚDM Panama (2019).

[4] Z. Balicki, „Egoizm narodowy wobec etyki” (1902).

[5] Encyklika papieża Pawła VI „Humanae vitae”, 25 lipca 1968.

Redakcja

Czytaj Wcześniejszy

Uratowała życie dziecku, teraz nękają ją feministki

Czytaj Następny

Hymn Młodych – najważniejsza pieśń polskich narodowców

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *