Kobieca tożsamość w XXI wieku

Kobiety XXI wieku stoją przed problemem swej tożsamości.

Stare porzekadło głosi: jeśli wychowujesz mężczyznę to wychowujesz człowieka. Jeśli wychowujesz kobietę to wychowujesz rodzinę.

Konsumpcjonizm jest oczywistym rakiem, który toczy społeczeństwa zachodnie od kilkudziesięciu lat. Liberalny model życia; „róbta co chceta” wlewa się do młodych umysłów za pośrednictwem popukultury zachodniej: poprzez muzykę, filmy czy seriale. Zwłaszcza te ostatnie pożerają czas młodych ludzi, odwodząc ich od wskazanego w tym wieku samorozwoju, na rzecz taniej i prostej rozrywki zapewniającej dopaminę, która tylko uzależnia mózg od konsumpcji audiowizualnej papki każdego wieczora. Zaczepiając współczesne nastolatki i pytając o ich zainteresowania najczęściej usłyszymy: muzyka i seriale. Pod hasłem muzyki znajdzie się słuchanie najnowszych hitów z mainstreamowej wytwórni pseudokulturalnej masy. Ofensywa liberalnego stylu życia wpaja młodym kobietom, że ich przyszłe życie będzie polegało na znalezieniu dobrze płatnej pracy w korporacji, która zapewni im karierę. Dowiedzą się, że w wolnym czasie będą je zabawiać młodzi mężczyźni szukający seksualnych uciech. Oczywistością już jest, że seks z wieloma mężczyznami to nic złego. Co piątek można wyjść na miasto, odurzyć się i poznać nieznajomego na noc. A jeśli coś pójdzie nie po myśli młodej dziewczyny to zawsze zostaje wyjście z trudnej sytuacji – aborcja. Poziom oddania temu szaleństwu przeraża. Przekonaliśmy się o tym boleśnie gdy na aktywistkę ruchu pro-life wylano ściek nienawiści i gróźb tylko za to, że poinformowała ojca dziecka o tym, że matka planuje uśmiercić ich nienarodzone dziecko. O bohaterskiej postawie Zuzanny Wiewiórki pisaliśmy tutaj. Moralnym absurdem jest fakt, że w dyskusji publicznej lewica i liberałowie ważą wartość ludzkiego życia z wartością ludzkiej wolności. Jakie więc są rozsądne granice wolności jednostki? Bezdyskusyjną granicą wydaje się być przestrzeń cudzej wolności, a zwłaszcza cudze życie. Nikt nie ma prawa decydować o cudzym prawie do życia, nawet rodzice.

W Okcydencie panuje kultura seksu, nie łudźmy się, że może być inaczej. Faszeruje się nas tym na każdym kroku; w reklamach ponętne kobiety zachęcają do zakupów; w teledyskach tańczą roznegliżowane modelki. Wszystko to przenika do codzienności. Wedle współczesnych modowych trendów kobiety mają się czuć atrakcyjne poprzez odsłanianie jak największej części swojego ciała. Wychowujemy młodzież w liberalnym duchu mówiącym, że człowiek może zrobić ze swoim życiem co tylko zechce. I w teorii nie ma w tym poglądzie nic strasznego; ot, wolność jednostki do samostanowienia. Jednak akceptując, a nawet promując pewne ludzkie zachowania wywołujemy nieodwracalne wręcz zmiany w świadomości społeczeństwa. Dawniej hipisi, punki i inne ruchy postulujące wyzwolenie społeczne i samowolę byli postrzegani jako infantylni, szkodliwi, dezorganizujący funkcjonowanie społeczeństwa. Tolerancja wobec wyrzutków okazała się dramatyczna w skutkach. Oto po kilkudziesięciu latach niemal w pełni przyjęliśmy moralność i światopogląd ludzi, którzy odcisnęli swe barbarzyńskie piętno na kulturze popularnej w latach 70-tych.

Wbrew pozorom to mężczyźni wydają się być obecnie bardziej neutralni światopoglądowo w swych społecznościach. Mężczyzna posiadający wyraźne poglądy częściej uznaje, że zostawia je dla swej rodziny i znajomych. Dopiero gdy problem społeczny dotyczy ich bezpieczeństwa materialnego są w stanie masowo się zmobilizować do działania. Kobiety traktują swoje poglądy bardzo emocjonalnie i potrzebują nimi emanować. Wszelka, ich zdaniem, niesprawiedliwość społeczna musi zostać naprawiona. To one zasilają fundacje takie jak Otwarte Klatki czy Homofaber. To kobiety protestują przeciw zmianom klimatycznym, to one częściej są również wegankami. Oczywiście generalizuje, jednak nie sposób nie zauważyć tych prawidłowości. Stwórca obdarzył kobiety empatią, która potrzebuje tej cechy do wychowania dzieci. Empatia uwrażliwia matkę na potrzeby dzieci oraz daje cierpliwość, tak ważną w procesie wychowywania potomstwa. Trafnie ten problem oceniła Zuzanna Okulska-Bożek na naszym portalu: „Ze względu na naszą emocjonalność, częściej stajemy się ofiarami manipulacji. Jedną z ważniejszych szkół, jakie musimy przejść w ciągu życia, jest szkoła kontroli własnych emocji, czyli nauka opanowania i racjonalnego myślenia. Tylko trzymając emocje na wodzy, okazujemy swoją dojrzałość, odpowiedzialność i zasługujemy na poważne traktowanie”. Niestety młode kobiety, będące po popkulturowym praniu mózgów, swą naturalną potrzebę opiekowania się dziećmi zamieniają na naiwne i infantylne współczucie wobec zwierząt. Obecna dwudziestolatka prędzej zabije własne dziecko niż pozwoli na upolowanie lista.

Chesterton kiedyś słusznie zauważył: „Feminizm jest mętną ideą, wedle której kobieta jest wolna kiedy służy swojemu pracodawcy, ale jest niewolnicą kiedy pomaga mężowi”. Nie ma wątpliwości, że najbardziej kobiecą rzeczą jaką kobieta może zrobić jest dawanie nowego życia (choć oczywiście nie jest to droga każdej przedstawicielki płci pięknej). Jak uprzednio zostało wskazane – liberalizm przez swoją wypaczoną koncepcję „wolności” dewastuje myślenie młodych dziewcząt. Drugim ramieniem tych mocarnych szczypiec, którymi kobietę coraz mocniej i mocniej ściska współczesny świat, jest kapitalizm, zaprzęgający ją do pracy w jakiejś korporacji na umowie śmieciowej, tylko po to, żeby mogła zarobić na ratę kredytu albo opłacenie wynajmowanego za horrendalne pieniądze mieszkania. Na dzieci nie ma tutaj miejsca. Dzieci przeszkadzają w produkcji. Miłość jest wrogiem zysku (a rozpusta jego sojusznikiem). Współczesny feminizm jest wrogiem kobiet. Promuje konsumpcjonistyczne i hedonistyczne postawy, z czego cieszy się tylko wielki kapitał, zyskujący kolejne wierne sługi. On nie przejmuje się, że pracowników zabraknie. W razie potrzeby zaimportuje sobie ich z Azji czy Afryki.

Większość z nas zna cytat św. Jana Pawła II, który mówił, że „naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”. Nie rolą jednak mężczyzn jest zmiana biegu historii. Okazuje się, że pomimo usilnych starań, to nie od nich zależy przyszłość polskich rodzin, a co za tym idzie polskiego narodu. Cały trud zmiany społecznej zakończy się fiaskiem, jeśli to kobiety jej nie dokonają. To one są najbardziej odpowiedzialne za wychowanie w polskich domach. To do Polek należy wybór, czy chcą tak jak kobiety zachodu wyzbyć się swej kobiecości wyrażanej w subtelności, opanowaniu i trosce o rodzinę. Alternatywą dla kobiecości jest porzucenie swej życiowej roli opiekunki domowego ogniska i życie w materialistycznej machinie finansowego zysku i niewymagającej rozrywki.

Redakcja

Czytaj Wcześniejszy

Sandra Sprucińska: Hiszpania na przełomie XIX i XX wieku. Tło historyczne i geneza hiszpańskiej wojny domowej

Czytaj Następny

Łukasz Kurjaniuk: Rys biograficzny św. Maksymiliana Kolbe

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *