Bartosz Florek: zmierzch lewicy i prawicy w dobie nowych podziałów politycznych | Narodowcy.net

Bartosz Florek: Zmierzch lewicy i prawicy w dobie nowych podziałów politycznych

Zapewne niczym szokującym nie będzie stwierdzenie, że zagadnienie podziałów politycznych jest istotnym tematem. To właśnie one, czy nam się to podoba, czy też nie, dotyczą nas wszystkich niezależnie od tego, czy biernie przyglądamy się rzeczywistości politycznej, czy się w nią angażujemy. Są one także odzwierciedleniem tego, jakie ścierają się między sobą siły w świecie polityki. Trafne zdiagnozowanie, które podziały polityczne są aktualne we współczesnych czasach, a które nie, jest szczególnie ważne w pełnym rozumieniu wydarzeń społeczno-politycznych tym bardziej z tego względu, że aktualność podziału na lewicę i prawicę już od dawna nie odzwierciedla w pełni rzeczywistości, a z dnia na dzień jeszcze bardziej traci on na aktualności.

Podział lewica-prawica

Obecny powszechnie przyjęty podział sceny politycznej opiera się na tradycyjnym podziale na lewicę i prawicę, wywodzącym się z czasów Rewolucji Francuskiej. W skład lewicy wchodzili postulujący wprowadzenie w życie nowego porządku społecznego i ekonomicznego, natomiast prawicę stanowili ci, którzy sprzeciwiali się tak znacznym zmianom.

Niemniej jednak od okresu Rewolucji Francuskiej minęło ponad 200 lat, przez ten czas w skali Europy i całego świata zdarzyło się bardzo wiele: wojny napoleońskie, rewolucja bolszewicka, dwie wojny światowe. O ile w XIX wieku podział ten miał jeszcze rację bytu, o tyle następne stulecie całkowicie wszystko wymiksowało do tego stopnia, że do dziś występują żywe dyskusje, chociażby na temat, czy faszyzm i nazizm to ideologie lewicowe, a może prawicowe?
Ponadto ciężko policzyć, ile dyskusji odbyli zwolennicy liberalizmu w wydaniu partii KORWiN z oponentami na temat tego, czy aby na pewno możemy nazywać PiS prawicą, patrząc na ich politykę gospodarczą. Wprawdzie przypadek „korwinistów” jest dość specyficznym (o czym narodowcy przekonują się w dyskusjach z nimi na własnej skórze, podczas których niejednokrotnie strona narodowa jest wyzywana od socjalistów – nierzadko i od tych narodowych – tylko dlatego, że dopuszcza do myśli pogląd, że nie zawsze dla gospodarki korzystne są rozwiązania wolnorynkowe bardziej niż np. protekcjonistyczne, odrzucając tym samym dogmatyzm gospodarczy, tak rażąco widoczny u atakujących), aczkolwiek nie jest on wyjątkiem w przerzucaniu się epitetami prawicowy, lewicowy – z podobnym zjawiskiem możemy spotkać się na forach zrzeszających sympatyków Prawa i Sprawiedliwości, gdzie nawet Konfederacja często określana jest mianem „lewackiej”, przez co w oczach zwolennika partii rządzącej partia ta stawiana jest w tym samym szeregu, co Lewica, Platforma Obywatelska itd.

Podobna sytuacja ma się z Platformą Obywatelską, która zyskała miano partii prawicowej ze względu na bycie ugrupowaniem postsolidarnościowym. Przeciwnicy określania PO mianem prawicowej zauważają wśród jej czołowych polityków poglądy, którym zdecydowanie bliżej do nowej lewicy (tradycyjna lewica zajmowała się upośledzonymi materialnie, przeważnie ludźmi pracującymi, natomiast nowa lewica zajmuje się upośledzonymi w dziedzinie stosunków społecznych) – przykładem niech będzie przychylność wobec ruchu LGBT i jego postulatów, albo coraz bardziej liberalne podejście do aborcji. Z kolei jeszcze inni określają PO mianem partii bezideowej.

Warto też szerzej omówić kwestię rozmycia się podziału lewica-prawica. Za przykład obierzmy Konfederację, która jest partią uważaną za prawicową tak jak obydwa główne ugrupowania ją tworzące: Ruch Narodowy i KORWiN. Sojusz taktyczny nacjonalistów z liberałami pokazał, jak wiele występuje różnic między tymi środowiskami: poglądy na temat świadczeń socjalnych, kwestia legalności narkotyków lub pogląd na temat imigracji (liberałowie nie widzą nic złego w zjawisku imigracji pod warunkiem, że imigranci będą pracowali, natomiast narodowcy zauważają, iż oprócz płaszczyzny ekonomicznej istnieją też kwestie różnic kulturowych, narodowościowych, religijnych, itd). Ponadto fundamentalna różnica leży w tym, co jest najważniejszym podmiotem obu partii: dla Ruchu Narodowego jest to naród i jego interes, z kolei dla partii KORWiN prymat interesu jednostki w rozumieniu liberalnym, uznający jej wolność za najwyższą wartość.

Takie dyskusje nie mają jednak większego sensu. Świat się zmienia, sytuacja polityczna i całokształt poglądów reprezentowanych przez określonych działaczy stronnictw politycznych również. Mimo anachroniczności tradycyjnego podziału sceny politycznej, jego stosowanie we współczesnym świecie wynika przede wszystkim z jednej ludzkiej tendencji: upraszczania. Jako ludzie lubimy stosować pewne uproszczenia, gdyż ułatwiają one nam rozumienie i przedstawianie rzeczywistości, w tym ogólnego zarysu jej określonej części (stąd też w dalszej części artykułu będę nadal używał terminów takich jak nowa lewica). Dlatego też w sytuacji, gdy uproszczenie to w zagadnieniu prawicy i lewicy zostanie odrzucone w celu zagłębienia się w temat, poszczególne osoby dochodzą do zupełnie różnych wniosków. Kurczowe trzymanie się tego, by nasze poglądy były wyłącznie lewicowe lub prawicowe, prowadzi do idealizacji cech jednej części tradycyjnego podziału na niekorzyść drugiej, której cechy charakterystyczne są demonizowane.

W celu uniknięcia takiej sytuacji, prowadzącej w istocie do ograniczenia otwartości umysłu, nie brakuje osób, które poszukują trzeciej drogi. Stanięcie ponad lewicę i prawicę wydaje się rozsądnym rozwiązaniem.

Nacjonalizm w tradycyjnym podziale

W powszechnej świadomości społecznej króluje przekonanie, że nacjonalizm jest tożsamy z prawicą. Taką opinię możemy niekiedy spotkać wśród osób deklarujących się jako narodowcy, lecz na ogół są to osoby, które dopiero od jakiegoś czasu powiązane są z ruchem. W przypadku młodych ludzi, którzy postanowili podążać narodowym szlakiem pod sztandarem Młodzieży Wszechpolskiej, spojrzenie na prawicowość w nacjonalizmie ulega zmianie pod wpływem jednej z lektur kandydackich, jaką jest Ruch narodowy a prawica1. Tekst ten udowadnia, że nacjonalizm nie jest tożsamy z prawicą, gdyż jako ideologia ma swój początek na lewicy: wystarczy, chociażby wspomnieć o jakobinach, którzy mimo bycia na lewicy, podnosili postulaty narodowe. Francja nie jest wyjątkiem. Zygmunt Miłkowski, który był jednym z ważniejszych działaczy najważniejszej organizacji emigracyjnej usytuowanej po lewej stronie (Towarzystwa Demokratycznego Polskiego), swoją Ligę Polską, z której wywodzi się Liga Narodowa Romana Dmowskiego, oparł na wzorcach wyniesionych z TDP. Ponadto w samym młodzieżowym skrzydle LP, czyli „Zet”, często spotykane były lewicowe poglądy.

Z czasem polski ruch nacjonalistyczny poszedł w kierunku, który powszechnie jest uznawany za bliższy prawicowemu światopoglądowi. Nawet do dziś narodowcy są sytuowani po prawej stronie sceny politycznej, niekiedy będąc określanymi mianem skrajnej prawicy. Wynika to przede wszystkim z przywiązania środowiska narodowego do religii katolickiej, antykomunizmu, obrony tradycji i kultury narodowej, sprzeciwu wobec aborcji oraz walce z propagowaniem dewiacji seksualnych, co w ogromnej mierze wpisuje się w światopogląd, uznawany za prawicowy. Mimo to należy pamiętać, że prawicowość nie jest istotą nacjonalizmu i nie ma sensu, by narodowcy sztywno się jej trzymali.

W poszukiwaniu alternatywy

Stwierdzenie, że tradycyjny podział na lewicę i prawicę jest zdecydowanie przestarzały i nieaktualny, musi być tylko pierwszym krokiem we współczesnej dyskusji o podziałach politycznych. Krytyka jest tylko środkiem do celu, celem jest znalezienie podziału, który bardziej odpowiadałby dzisiejszym realiom. Tylko pytanie jest następujące: gdzie szukać?

Wydaje mi się, że odpowiedź znajdziemy w dominujących od dłuższego czasu trendach na świecie, które się ze sobą ścierają. Żyjemy w czasach globalizacji i to właśnie ona wiąże się z jednym z bardziej zauważalnych podziałów wśród osób, które podjęły się prób poszukiwania alternatywy: jest to podział na globalizm i lokalizm2.

Globalizm stanowi zbiór przekonań dotyczących zjawiska globalizacji, która przez globalizm oceniana jest pozytywnie i uważana za wyznacznik postępu. Konsekwencją globalizmu jest kosmopolityzm, polegający na uznaniu się za „obywatela świata” oraz spadek znaczenia własnego Narodu, Ojczyzny, kultury i tradycji. Ponadto wiąże się on z pozytywną oceną organizacji międzynarodowych, antynarodowych oraz ponadnarodowych, takich jak Unia Europejska. Charakterystyczną cechą globalizmu jest również krytyka państw narodowych.

Lokalizm natomiast stoi w opozycji do globalizmu. Polega on na pozytywnym stosunku do wspólnoty narodowej, jej tradycji i kultury, a także regionalnych i lokalnych zwyczajów. Oprócz tego stoi on na stanowisku, że jednostka rozwija się w ramach narodu i powinna być kształtowana przez tradycję i kulturę, a nie w wyniku działań wielkiego kapitału lub organizacji ponadnarodowych. Ponadto lokalizm wiąże się z utrzymywaniem lokalnych tradycji określonego regionu i pozytywnym stosunkiem do państwa narodowego.

CZYTAJ TAKŻE: Alain de Benoist. Ponad lewicą i prawicą

W istocie spór pomiędzy globalizmem a lokalizmem dotyczy tego, czy „ludzkość” jest wartością, na której można budować przyszłość. I w tym momencie warto zadać sobie pytania, czym według zwolenników globalizmu jest ta mityczna ludzkość i jakim sposobem ma dojść do jej zjednoczenia? Piszę o zjednoczeniu, albowiem niejednokrotnie spotykamy wśród zwolenników globalizmu opinię, że „ludzkość” powinna się skonsolidować w jedno globalne państwo, w którym władze sprawowałby rząd światowy. Jest to w istocie utopia, ponieważ nie jest możliwe stworzenie państwa, w ramach którego lekceważy się różnice narodowościowe, religijne, kulturowe i rasowe: historia niejednokrotnie pokazała, że ponadnarodowe byty nie mają racji trwałego istnienia i prędzej czy później się rozpadną. Przykład samej I RP, gdzie występował szereg różnic religijnych i narodowościowych, jest bardzo wymowny: przypomnijmy chociażby o zdradzie protestantów w czasie potopu szwedzkiego. Pomyślmy, z jakimi konfliktami na takim tle borykałoby się globalne państwo w momencie jego istnienia: już ten sam czynnik czyni koncepcję takiego państwa czymś nierealnym. Mimo to część globalistów ma świadomość, że te różnice cementują określanie koncepcji państwa światowego mianem utopii i jest zdania, że trzeba dążyć do zminimalizowania, bądź likwidacji tych różnic: stąd też ponadnarodowy kapitał dąży do ujednolicenia i wykorzenienia ludzi ze swojej tożsamości (czyni to także ze względów ekonomicznych, gdyż korporacje nie musiałyby w takiej sytuacji dostosować swoich usług do specyfiki tradycji poszczególnych kultur: wszystko byłoby takie same, więc byłoby łatwiej i zapewne taniej), chociażby poprzez wspieranie nowolewicowych ruchów za pośrednictwem różnego rodzaju fundacji. Warto zauważyć, że te dążenia polegają również na kształtowaniu światopoglądu ludzi: przykładem jest znany wszystkim Facebook, na którym nowa lewica ma taryfę ulgową, natomiast środowiska katolickie, konserwatywne i narodowe nie raz były cenzurowane. Wystarczy przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu Facebook blokował strony o charakterze narodowym, a jedna z organizacji nacjonalistycznych – mówię tu o Obozie Narodowo-Radykalnym – do dziś jest na czarnej liście tego portalu, a za samo opublikowanie zdjęcia falangi użytkownik może zostać zablokowany. Innym przykładem jest Youtube, gdzie niejednokrotnie blokowano telewizje zapraszające przedstawicieli szeroko rozumianej prawicy (wRealu24) lub cofano możliwość zarabiania filmom, w których autorzy poruszali tematy niepoprawne politycznie (wideoprezentacje).

Nie możemy też pominąć zagrożeń wynikających z globalizacji: świetnie je uwypukliła globalna pandemia koronawirusa, pokazując chociażby zagrożenia wynikające z tendencji zacierania granic, co ułatwiło rozprzestrzenienie się wirusa. Dzięki temu aksjomat głoszący, że otwarcie granic jest wyłącznie korzystne, został podważony. Pozostając dalej w kontekście pandemii, wyobraźmy sobie, jak wielkie spustoszenie spowodowałaby ona w momencie, gdyby istniało jedno globalne państwo, nieskrępowane żadnymi granicami.

Warto zauważyć, że koronawirus pokazał nieefektywność globalistycznych tworów takich jak Unia Europejska w obecnym kształcie, gdyż widzimy, że panującej zarazie skutecznie przeciwdziałać mogą tylko państwa narodowe, co stanowi triumf lokalizmu. Jest to kolejny fakt, z którego bezkrytyczni unioentuzjaści powinni wyciągnąć odpowiednie wnioski. Kontrargument zwolenników UE, że poradziłaby sobie ona lepiej w momencie, gdyby otrzymała większe kompetencje nie jest do końca poważny w momencie, gdy Unia Europejska trzeszczy w szwach.

Drugi podział, widoczny szczególnie na naszym rodzimym kontynencie, dotyczy tego, na jakim sposobie myślenia najczęściej członkowie narodów europejskich opierają swój światopogląd: na myśleniu indywidualistycznym, czy może narodowym?

Założenie indywidualistyczne polega na uznaniu jednostki i jej interesu za najwyższe dobro. Na indywidualizmie opiera się, chociażby ideologia liberalna, której zwolennicy najczęściej są spotykani w środowisku partii KORWiN, ruchu LGBT czy też wśród środowisk feministycznych.

W opozycji do indywidualizmu stoi myślenie w kategoriach narodowych, które uznaje dobro narodu za wartość stojącą nad egoistycznym interesem jednostki. Ideologią, uznającą dobro wspólnoty – wspólnoty narodowej – za najważniejszą wartość ziemską, jest nacjonalizm katolicki, który dostrzega ludzką indywidualność, ale zauważa przy okazji, że może się ona w pełni realizować jedynie we wspólnocie. Najwyższą, wieczną wartością, stojącą ponad narodem, jest zbawienie duszy i Bóg.

Musimy w tym momencie zadać sobie zasadnicze pytanie: czy uda nam się zbudować lepsze jutro w momencie, gdy powszechną postawą będzie stawianie osobistego interesu ponad dobro własnego narodu? Obserwując rzeczywistość, wiemy, że liberalizm w praktyce prowadzi do atomizacji społeczeństw, domagania się coraz to nowszych praw i przywilejów, przy jednoczesnej minimalizacji obowiązków względem państwa i wspólnoty narodowej. Nie ma w nim równowagi tak, jak w personalizmie chrześcijańskim, gdzie jesteśmy „ja” i „my”: w liberalizmie jestem tylko „ja”. Tak samo w kolektywizmie jesteśmy tylko „my”, przez co prowadzi on do zlania się społeczeństwa w bezkształtną masę.

Podsumowanie

Wymienione zostały dwa przykładowe podziały polityczne. Podział na globalizm i lokalizm obecnie jest dominującym i podstawowym podziałem, który wskazuje rzeczywistych wrogów konserwatystów, narodowców i katolików: jest nim nie tylko nowa lewica, ale także ponadnarodowy kapitał, wspierający i finansujący ją oraz środowiska liberalne i kosmopolityczne. Niemniej jednak musimy nadal toczyć obszerną dyskusję na temat podziałów politycznych, ponieważ rzeczywistość nie składa się wyłącznie z jednego, albowiem ścierają się też inne siły, w jednej chwili z większą intensywnością, a w drugiej z mniejszą. Dlatego też z tego miejsca zachęcam do refleksji i dzielenia się swoją opinią na temat podziałów politycznych w każdym miejscu, gdzie zostanie udostępniony ten artykuł. Czas najwyższy stanąć ponad lewicę i prawicę!

Bartosz Florek


 

1 cały tekst Ruch narodowy a prawica można przeczytać tutaj: https://narodowcy.net/ruch-narodowy-a-prawica/
2 o fakcie, że podział na zwolenników i przeciwników państwa narodowego (czyli w istocie podział globalizm-lokalizm) w dzisiejszych czasach jest podstawowym, mówili w wywiadzie dla Mediów Narodowych Magdalena Ziętek-Wielomska oraz prof. Adam Wielomski: https://www.youtube.com/watch?v=VuaA6WfynFI

Komentarze