Jakub Baryła: Konserwatyzm a nacjonalizm

Wielu zapewne patriotów polskich nazwie się bez wahania konserwatystą i nacjonalistą jednocześnie. Jakkolwiek w pewnych sferach życia są to poglądy podobne, nawet doskonale się uzupełniające, tak ogólnie nie da się być w całości i jednym, i drugim.

(Artykuł nadesłany przez czytelnika)

Ja jestem przede wszystkim konserwatystą. Wynika to z tego, że dobro cywilizacji przedstawiam przed dobro Ojczyzny, to cywilizacja i jej wartości są niezbędne dla wartościowego życia – przede wszystkim dla Zbawienia Wiecznego – i obejmuje więcej jednostek, a nawet społeczeństw w stosunku do Ojczyzny. Jestem wszakże też i w pewnym stopniu nacjonalistą, gdyż świetnie pewne nacjonalizmu elementy uzupełniają zdroworozsądkowy światopogląd. Pragnę w tej skromnej publikacji przedstawić Państwu porównanie konserwatyzmu i nacjonalizmu, które tak często są obecnie używane potocznie i w skutku – tragicznie łączone.

Zacząć wypada od przedstawienia, czym są konserwatyzm i nacjonalizm. Więc przez konserwatyzm rozumie się pogląd zakładający zachowanie i konserwowanie starego porządku danej cywilizacji bądź grupy, a postulujący wprowadzenie ewentualnych zmian na drodze reformistycznej, skutkującej m.in. zachowaniem harmonii międzypokoleniowej. Nacjonalizmem natomiast nazywamy pogląd stawiający zaraz po Bogu (w przypadku nacjonalisty wierzącego) i honorze na pierwszym miejscu Ojczyznę, zauważający, że państwo narodowe ogólnie działa lepiej z racji na solidarność między członkami danego narodu, oraz że każdy naród ma prawo do posiadania własnego państwa, a niechętnie spoglądający na zacieranie się różnic i odrębności narodowej. Składa się na niego przede wszystkim także patriotyzm.

Ogólnie rzecz biorąc, konserwatysta poświęci Ojczyznę dla cywilizacji, zasad i porządku (rozumianego nie jako spokój, ale prawa rządzące społeczeństwem), nacjonalista tego nie zrobi nigdy. Konserwatysta zaakceptuje nienaruszalne i święte prawa do tronu danego króla bez względu na narodowość, nacjonalista niekoniecznie. Wreszcie ostatnią sprzecznością jest podejście do rządzenia. Niektóre poglądy próbuje zaliczać się jako konserwatywne (ewolucjonizm, neokonserwatyzm), choć mają one elementy stawiające je poza konserwatyzmem, jako jego namiastkę. Nie jest to jednak prawdziwy konserwatyzm. Prawdziwy konserwatysta jest monarchistą, a demokracja jest dla niego nie do przyjęcia, gdyż jest przede wszystkim sprzeczna ze starym porządkiem. Nie jest to do pogodzenia z większością nacjonalistów, uważającą się za demokratów, aby rządził naród.

Podeprę się przykładami z historii, gdzie interesy tych nurtów były sprzeczne. Pierwszym jest insurekcja listopadowa Anno Domini 1830. Pominę fakt, że Polska od 15 lat była faktycznie niepodległym państwem, które z Rosją łączyły jedynie przyjaźń i osoba władcy. Konserwatysta – jeśli jest konsekwentny w swych poglądach, mieliśmy wszak np. Hotel Lambèrt – nigdy nie poparłby powstania. Nie dość, że było one rewoltą, nie reformą, dążyło do wyegzekwowania nieistniejących praw i obalenia – legalnej formalnie – władzy i zburzenia porządku społecznego, to jeszcze było inspirowane z Wielkiej Brytanii, dla której polskie, tanie zboże stanowiło niemałą konkurencję. Nieświadomy swej niepodległości nacjonalista natomiast poparłby z chęcią powstanie, zgodnie z zasadą „cel uświęca środki”.

Podobnie i z drugim powstaniem, kiedy Polska – od 32 lat – nie była już w pełni niepodległa, a posiadała jedynie niewielką autonomię. Konserwatysta albo dążyłby reformistycznie do odbudowy niepodległości, albo kultywował tradycje i odrębność w obcym państwie, albo się zasymilował – wszystko zależy od indywidualnego podejścia. Nacjonalista natomiast zapewne poparłby powstanie.

Wreszcie przypomnijmy rok 1918. Powstają republiki narodowe. Nacjonalista cieszyłby się z odrodzenia Ojczyzny mimo upadku starego porządku, gdyż Ojczyzna jest dla niego ważniejsza, a stary porządek i cywilizacja są tylko środkami dla osiągnięcia celu, jakim jest jej dobro. Konserwatysta natomiast uważałby to za katastrofę i upadek cywilizacji, za zdradę wartości i ideałów, za zwycięstwo sił nieświadomych lub wrogich, za tragedię dziejów.

Zatem widzą Państwo, że konserwatyzm nie jest w pełni do pogodzenia z nacjonalizmem. Ja jestem zdecydowanie konserwatystą, nacjonalistą jestem w kilku natomiast sprawach – sądzę, że poczucie solidarności między członkami danego narodu pozytywnie działa na funkcjonowanie państwa i należy – w granicach rozsądku – zachowywać odrębność kulturową względem innych narodów oraz – oczywiście jedynie tam, gdzie prawa i zasady są obojętne – mieć na uwadze dobro własnego narodu i ojczyzny. Jestem też patriotą, jednak przede wszystkim jestem katolikiem i członkiem Cywilizacji Łacińskiej. Ad maiorem Dei Gloriam!

Mam nadzieję, że to porównanie dwóch poglądów skutecznie uświadomi wiele osób o tym, czym są i jak się mają do siebie konserwatyzm i nacjonalizm! Szczęść Boże!

Jakub Klemens Baryła

Redakcja

Czytaj Wcześniejszy

Nauczanie św. Maksymiliana Marii Kolbe #1

Czytaj Następny

Krzysztof Tyszka-Drozdowski: Alain de Benoist. Ponad lewicą i prawicą

Zostaw Odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *