Czy nacjonalizm jest zły?

Nacjonalizm często utożsamiany jest wyłącznie (co jest wielkim błędem) z nazizmem czy faszyzmem. Nacjonalizm może przybrać szowinistyczne oblicze, ale nie musi. Idea narodowa, zwłaszcza współcześnie, jest alternatywą dla kosmopolityzmu. Jej zadaniem nadrzędnym jest obrona i ochrona tego, co narodowe lub państwowe (w przypadku gdy naród funkcjonuje w ramach państwa narodowego), tj. zakładów pracy, przemysłu, infrastruktury, telekomunikacji, etc. Nacjonalizm broni także narodowej kultury czy religii, z której wywodzą się wartości, na których został zbudowany.

Co było pierwsze – naród czy państwo? To pytanie niemal odwieczne w historii świata. Większość istniejących narodów tworzy niezależne państwa. Ich powstanie wiąże się ze wzrostem nastrojów nacjonalistycznych w XVIII i XIX wieku, kiedy to powstała idea, że każdy naród powinien tworzyć niezależne państwo. Wzajemna interakcja pomiędzy państwem a narodem może zostać określona dwoma terminami:

  • narodotwórcza rola państwa – młode państwo za pomocą działań politycznych, ekonomicznych czy oświatowych doprowadza do zjednoczenia różnych grup etnicznych w jeden zintegrowany naród. Może się to także odbywać na drodze podbojów terytorialnych danego państwa [tak być mogło w fazie pierwotnej formowania się narodów, w dawnych czasach, nie dotyczy to współczesności].
  • państwotwórcza rola narodu – naród jako grupa społeczna dąży za pomocą określonych działań do stworzenia przez niego własnego i suwerennego państwa [dotyczy współczesności].

W opinii autora najpierw powstał naród, tj. wspólnota krwi, języka, religii, obyczajów, historii oraz ziemi (powstały z połączenia plemion, które dziś nazwaliby uczeni „grupami etnicznymi”). W dalszym etapie ewolucji, rozrastania się narodów, potrzebowano zorganizować się. Tak powstał organizm państwowy, który łatwiej zarządzał wspólnotą narodową. Warto zauważyć, że naród może egzystować bez państwa, żyć w diasporze, tak jak miało to odniesienie w historii do Żydów po zburzeniu świątyni jerozolimskiej w 70 r n.e., gdy aż na blisko 2000 lat utracili oni swoją państwowość, czy do Polaków, którzy żyli bez własnego państwa przez 123 lata zaborów.

Tak więc jeszcze raz trzeba podkreślić, naród bez państwa przeżyje, natomiast państwo bez narodu się nie ostoi, bowiem inaczej będzie tylko zlepkiem przypadkowych ludzi. Aczkolwiek jest jednak pewien wyjątek – Stany Zjednoczone Ameryki. Przykład ten jednak jest eksperymentem społecznym na skalę światową i historyczną. Przypadkowi ludzie spod różnych flag (chociaż na początku zasadniczo byli to Anglicy, mieli więc ze sobą dużo wspólnego) zawarli między sobą umowę społeczną i utworzyli poszczególne kolonie. Te w pewnym momencie dziejowym postanowiły na jednym z tzw. „kongresów kontynentalnych” zerwać z brytyjską koroną i związać się umową, tworząc de facto nowy organizm państwowy o charakterze federalnym – Stany Zjednoczone Ameryki. Nota bene należy dodać, że nawet w tym przypadku to wcale nie państwo jest nadrzędne wobec narodu, lecz jest zupełnie na odwrót, gdyż suwerenem (panem) jest naród. Z kolei, jeżeli wziąć pod uwagę podmiot nadrzędny wobec państwa w stosunkach międzynarodowych, wówczas… takiego nie ma! Warto podkreślić, że po dziś dzień panuje anarchia w relacjach międzypaństwowych, tzn. dotąd nie ustanowiono ciała zwierzchniego nad suwerennymi państwami. Wszelkie unie, sojusze, organizacje, etc. są podmiotami wtórnymi do państwa.

CZYTAJ TAKŻE: Geneza narodu nowoczesnego

Wracając stricte do sedna tematu, nacjonalizm, a raczej jego jako wynaturzenie jak nazizm, gdzie siłą napędową jest wszechobecny argument pięści, a wszystko poddane jest totalnej władzy, bez żadnej kontroli jakichkolwiek organów państwa, godny jest w sposób jednoznaczny tylko jednego… potępienia! Wszelka degrengolada nacjonalistyczna (czyż brak wiary w Boga nie może być podstawą takiego stanu rzeczy?) skazana jest już z góry na porażkę, o czym uczy potomnych historia. Dlatego też bycie nacjonalistą winno wiązać się ze świadomością ogromnej odpowiedzialności tak przed Bogiem, jak ojczyzną i własnym narodem, a może nade wszystko samym sobą. Nacjonalistą powinno się nazywać tych, którym leży na sercu dobro narodu i państwa, którzy skłonni są całe swe życie oddawać pracy na ich rzecz (tak fizycznej, jak i intelektualnej). Słowo „nacjonalista” powinno oznaczać coś elitarnego (przy jednoczesnej otwartości - każdy może być nacjonalistą0, lecz nie tożsamego z ksenofobią, której także obraz w dzisiejszym świecie został wypaczony. Nacjonalista, to człowiek, który płaci podatki w swej ojczyźnie, dba o porządek moralny i społeczny, wie gdzie wyrzuca się śmieci, ale także nie lęka się co inni powiedzą, kiedy w większe lub mniejsze święto narodowe, rocznicę, uroczystość założy na ramię biało czerwoną opaskę lub bluzę patriotyczną z orłem albo dzierżyć będzie dumnie pośród tłumów flagę państwową, z należytą czcią i szacunkiem. To człowiek mądry i wychowany. Taka osoba powinna mieć silne poczucie wartości, jednakże bez wypaczeń w postaci choćby narcyzmu, po to, aby być wzorem, autorytetem do naśladowania dla narodu. Czy stan materialny ma znaczenie? Zdecydowanie nie. Tak biedny, jak i bogaty jak najbardziej może być nacjonalistą.

CZYTAJ TAKŻE: Znamię narodowca

Nacjonalista to realista (idealizm należy pozostawić tym, którzy są wciąż na etapie dziecięctwa, naiwności, tj. socjalistom ideologicznym, komunistom i totalitarystom platońskim). Dlaczego nacjonalizm powinien być nastawiony na realność? Ano dlatego, że my, ludzie żyjemy w realnym świecie, pośród jego wyzwań, jak i zagrożeń.

Jeżeli chodzi o wszelkie inne narody, czy kwestię migracji, w pierwszej kolejności państwo powinno być dla narodu, który to je powołał do istnienia i zamieszkuje w zdecydowanej większości. Następnie dla wszystkich innych, którzy chcą i potrafią dla niego pracować. Warunkiem jednak tego jest całkowita asymilacja (wedle zasad państwa przyjmującego, gdyż naród jest gospodarzem, a uchodźca, imigrant – gościem), nie może dojść do tworzenia gett. Bowiem wszelkie próby izolacji mogą zagrozić stabilności narodowej, mogą ją rozbić. Potrzebna jest tutaj kooperacja na zasadzie symbiozy, nie konkurencji. Wszelkie antagonizmy powinny być niwelowane już u podstaw, by nigdy w przyszłości nie doszło np. do ludobójstwa, które już wystarczająco splamiły krwią historię wielu narodów i państw. W dodatku, wszelkie większe różnice pojawiające się w ciągu czasu wewnątrz narodu należy likwidować, by w późniejszym okresie nie urosły one do rozmiarów kolosalnych, tak daleko idących jak separatyzmy.

Podstawowy spór współczesności na wojna ideologiczna, na linii naród (państwo narodowe), tj. nacjonalizm – świat liberalny, socjalistyczny, tj. kosmopolityzm. To są właśnie dwa różne światy i światopoglądy, będące na przeciwnych biegunach. Pierwszy zdecydowanie pokładający wiarę w Boga (choćby Polacy), drugi przeważająco ateistyczny.

CZYTAJ TAKŻE: Święta trójca współczesności

Czym jest jednak ów kosmopolityzm? Nazwa ta pochodzi od trzech greckich słów kosmos (świat), polis (miasto) i ismos (pogląd). Jest to zbiór poglądów negujących jakiekolwiek podziały, tak kulturowo-polityczne, jak i terytorialne. Stronnicy kosmopolityzmu twierdzą, że ich ojczyzną jest nie kraj tudzież inny sformalizowany obszar, lecz cały świat. Zwolennicy tej ideologii dążą do politycznej i społecznej jedności świata, wolnego od podziałów i konfliktów, zespolonego w jedną wspólnotę ogólnoludzką. Właśnie tak sformułowana doktryna jest przeciwieństwem patriotyzmu i nacjonalizmu. Już w starożytnej Grecji zabrzmiało z ust Diogenesa (cynika) „Jestem obywatelem świata”, taka miała być odpowiedź jego na zadane pytanie, gdzie jest jego kraj ojczysty. Sokrates również miał powiedzieć podobnie, że należy nie do Aten ani do Grecji, lecz do świata. Kosmopolityzm propagowali później stoicy. Seneka Młodszy w liście do Lucyliusza pisał, że cały świat jest jego ojczyzną (łac. „patria mea totus hic mundus est”). Współcześnie kosmopolityzm jest propagowany przez globalistów, część anarchistów, ale także komunistów oraz pewne nowe ruchy religijne (New Age). Naprzeciw nacjonalizmu stoją także takie zwodnicze „nauki” jak: anacjonalizm, internacjonalizm, antypatriotyzm i poniekąd imperializm.

Wszelkie państwa narodowe stoją w konflikcie interesów, jak i ideologicznym do wszechzjednoczenia światowego, które wpierw musi odbyć się na etapie kontynentalnym. Musi nastąpić wymieszanie ludzi, a co za tym idzie, ras, języków, kultury, religii, by nie było silnych, zwartych i jednorodnych narodów. To jest wojna o byt, o żywotne interesy, o być lub nie być. To tłumaczy zajadliwość i pogardę wobec państw narodowych, choćby polityków – federalistów UE.

CZYTAJ TAKŻE: Unia Europejska się nam zwyczajnie nie opłaca

Co więc z uniami, sojuszami, organizacjami międzypaństwowymi? Oczywiście współpraca jak najbardziej tak, dominacja – nie (jak dziś to ma miejsce na przykładzie Unii Europejskiej, gdzie rządzą silni – de facto duet Niemcy–Francja). Unia, sojusz tak, aczkolwiek na zasadzie kooperacji wolnych, niepodległych i suwerennych państw (np. w myśl teorii Europy ojczyzn Roberta Schumanna czy Charlesa de Gaulle’a, konfederacja, zasada subsydiarności, tj. pomocniczości).

Pytanie – demokracja czy miękki autorytaryzm? To zależy. Wybór ma należeć także i w tej kwestii do suwerena, tj. samego narodu. Wydaje się jednak, iż ten ustrój, który w danym okresie historycznym korzystniejszym dla narodu, winien znaleźć zastosowanie. Trzeba tutaj wziąć pod uwagę także uwarunkowania kulturowe i religijne. Na pewno nie jest korzystnym i słusznym rozwiązaniem narzucanie demokracji siłą, np. nieprzygotowanym mentalnie do tego społeczeństwom (za przykład można podać wiele państw muzułmańskich, gdzie jest silna potrzeba silnych rządów silnej ręki, tak demokracja nie sprawdziła się i jeszcze długo nie sprawdzi).

CZYTAJ TAKŻE: Podstawy idei narodowej

Prawa mniejszości narodowych? Jak najbardziej tak, aczkolwiek wyłącznie według zasady wzajemności, retorsji w myśl prawa międzynarodowego publicznego. Przykładowo w Niemczech żyje duża diaspora polska pozbawiona praw mniejszości narodowej. Z kolei Polskę zamieszkuje dużo mniej liczniejsza społeczność niemiecka, posiadająca status mniejszościowy. Jest to wysoce niesprawiedliwe i niepożądane.

Budowanie własnej potęgi od wewnątrz (silna armia i struktury siłowe – jednak stanowcze nie dla państwa policyjnego, policja musi w końcu zacząć pełnić funkcję taką, jaką pełni na Zachodzie – pomocniczą, a nie nadmiernie karną), praca u podstaw (edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja mas w duchu polskich, narodowych wartości, miłości do własnego narodu i ojczyzny, kultury, tradycji, obyczajów i religii) i organiczna na rzecz całego narodu, zamiast pokładania żmudnych nadziei w sojuszach.

CZYTAJ TAKŻE: Militaryzacja narodu - zarys idei

Wszelkie nazistowskie i faszystowskie odchyły są godne potępienia! One wyniszczają i wykrzywiają obraz konsktruktywnego nacjonalizmu w świecie. Nacjonalista to dobry erysta, który rzuca argumentami jak asami z rękawa i potrafi trzymać emocje na wodzy. Antyglobalizm może być dodatkową siłą napędową zdrowego nacjonalizmu. Oportuniści i konformiści to tchórze. Jeżeli chodzi o nienawiść czy to rasową, czy religijną, czy jakąkolwiek inną, nie może być na nią zgody ze strony chrześcijańskiego nacjonalisty. Kategorycznie powinno to trafić jako przykazanie do dekalogu idei narodowej. Nie może główny wróg – kosmopolityzm sensu largo, zostać przysłonięty jakimiś tam drobnymi, dziecinnymi konfliktami międzynarodowościowymi.

Państwo narodowe – więcej kapitalizmu czy socjalizmu? Tę kwestię również niech oceni sam naród. Warto zauważyć, że są różne poziomy zaawansowania rozwoju poszczególnych narodów. I tak też, np. (przy całym szacunku, jednak stwierdzając rzeczywistość taką, jaką ona jest) – inny jest obecnie poziom rozwoju politycznego, ekonomicznego, społecznego, edukacyjnego czy wreszcie świadomościowego, narodów afrykańskich, a inny europejskich. Dla jednej nacji będzie lepsze pierwsze rozwiązanie (kapitalizm), dla innej drugie (socjalizm). Wszystko zależy od poziomu rozwoju narodu, na jakim on obecnie się znajduje. Ważna też instytucja referendum (jeżeli myśli się o demokracji bezpośredniej lub demokracji w ogóle). Nie każdy bowiem naród może chcieć dokładnie tego samego w danym czasie. Najlepszym rozwiązaniem, może tak się wydawać, jest znalezienie złotego środka w odpowiednich proporcjach, tj. pół na pół – 50 % kapitalizm / 50 % socjalizm (autor tekstu na podstawie własnych obserwacji i analiz uważa, że polskie społeczeństwo, naród, obecnie bardziej przychyla się do socjalizmu, jednak nie brak w narodzie tych, co posiadają kapitał, tj. kapitalistów, czyli obecnie najlepszym rozwiązaniem będzie rozwiązanie proporcjonalne). Nie jest dobrym na pewno, aby nastało wyłącznie jedno lub drugie. Z jednej strony kapitaliści to wąska grupa tych, którzy mają pieniądze i je inwestują, przy czym nieraz wykorzystując za niskie pensje własnych pracowników. Z drugiej strony socjalizm to pewnego rodzaju, co trzeba nazwać po imieniu, rozdawnictwo własnych pieniędzy (z podatków) społeczeństwa niekoniecznie sprawiedliwie. Nacjonalistą może być tak umiarkowany: kapitalista, jak i socjalista, liberał (ekonomiczny) i konserwatysta.

CZYTAJ TAKŻE: Czy endecja była wolnorynkowa?

W Polsce nacjonalizm ma znaczenie pejoratywne, choć to wynika z dyletanctwa społeczeństwa w tym temacie, stereotypów i nagonki tzw. „lewactwa”, a także prania polskich mózgów w erze komunizmu prlowskiego. Wmawiano przez lata społeczeństwu, że nacjonalizm = nazizm, a także iż nacjonalizm to szowinizm. Cóż za gra słów! Tak nacjonalizm, jak i szowinizm oraz nazizm oznaczają zupełnie co innego. Należy podkreślić, że postawa nacjonalistyczna nie jest autonomiczną i kompletną ideologią, lecz zbiorem zasad, które są lub były wyznawane przez różne odmiany prawicy (Narodowa Demokracja, Kemalizm) i lewicy (Jakobini, Czerwoni Khmerzy). W historii występowały różne typy nacjonalizmów, np.: narodowy konserwatyzm, narodowy liberalizm, narodowy radykalizm, a także ich zdziczałe, wykrzywione formy, jak narodowy socjalizm (nazizm – Niemcy), faszyzm (Włochy), narodowy bolszewizm i narodowy komunizm (m.in. Rosja, Chiny).

Nikogo nie wolno siłą przyciągać do przyjęcia nacjonalizmu. To bowiem ludzi tylko zniechęci. Trzeba go natomiast społeczeństwu pokazywać, uczyć, najlepiej własnym przykładem, postawami życia dnia codziennego. Do nacjonalizmu należy dojrzeć. Nie można go osiągnąć poprzez rewolucję, jedynie stopniowa ewolucja, dojrzewanie jak owoc, jest w stanie wytworzyć w człowieku poczucie bycia nacjonalistą, dobrym nacjonalistą. Stać się nacjonalistą można więc tylko i wyłącznie na drodze niezależnej i suwerennej decyzji.

Nacjonalizm musi we wszystkim co dobre odróżniać się od kosmopolityzmu i internacjonalizmu. Nie być agresywnym, nie narzucać się, prowadzić prawdziwy dialog, nauczać wartości. Nacjonalizm bowiem jest ostoją tego co narodowe. Stricte fundamentem polskości i katolicyzmu na tych ziemiach oraz poszanowania historii i tradycji. Dlatego też generalne oblicze / twarz nacjonalizmu mieni się konserwatyzmem. Chociaż oczywiście wewnątrz ideologii nacjonalistycznej występują różne nurty, jak wspomniany konserwatywny, ale i wolnościowy. Jedni będą też bardziej socjalistami, drudzy kapitalistami. Bycie nacjonalistą to nie tyle teoria, co wręcz praktyka. Czyn musi iść za słowem!

CZYTAJ TAKŻE: Ruch narodowy a prawica

Należy powtórzyć pytanie z początku tekstu – czy nacjonalizm jest zły? Sami proszę oceńcie.

Warto przeczytać także:
Punkt wyjścia
Polski mit

Nota o autorze:

Piotr Żak – rocznik 1990. Specjalista ds. międzynarodowych, analityk. Absolwent studiów magisterskich stosunków międzynarodowych (spec. studia strategiczne) oraz amerykanistyki (spec. Ameryka Północna) na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie (rocznik 2014).

Redakcja

Czytaj Wcześniejszy

Sport jako pole sporu między myśleniem państwowym a narodowym

Czytaj Następny

Jacek Kowalski bez samorządowego wyróżnienia. Powodem sprzeciw wobec ideologii LGBT

Komentarze

  • Tak jak z większością się zgadzam, to muszę zwrócić uwagę na to, że określenie „platońscy totalitaryści” jest nie na miejscu, czytałem całość dialogu „Państwo” Platona (i nie tylko to) i stwierdzam, że jego państwo totalitarne NIE jest. Dlaczego?
    *Podstawowe kwestie którymi kieruje się państwo (sprawiedliwość, dobro etc.) są ustalane na drodze dyskusji.
    *W państwie platońskim panuje wolność dyskutowania.
    *Obywatelom w wieku 50+ znika zdec. większość ograniczeń osobistych.
    I mogę jeszcze wymieniać. Słowem, Platon NIE był totalitarystą. Jeśli miałbym wskazać filozoficznego prekursora totalitaryzmu, to bez wahania bym wskazał Georga Wielhelma Friedricha Hegla.

  • Natio - naród. Uczucie przynależności ‚dumy, bezpieczeństwa, wzruszenia, tworzenia. To łzy podczas hymnu, radość z potęgi marszu ‚gotowość do obrony pod białoczerwoną , przyzwoitość. To mój nacjonalizm bo kocham ‚szanuję, dbam i oddycham pełną piersią.

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *