Marcin Kowalski: Geneza narodu nowoczesnego

Motywem przewodnim tego numeru naszego pisma jest naród. W niniejszym artykule postaram się odpowiedzieć na pytanie, kiedy ów naród (w naszym dzisiejszym rozumieniu) właściwie powstał.

Artykuł opublikowany został pierwotnie w trzecim numerze pisma “Wszechpolak” z 2017 roku.

Żeby jednak należycie odpowiedzieć na takie pytanie trzeba najpierw odpowiedzieć sobie, co za taki naród uważamy. Temat ten jest moim zdaniem zbyt szeroki, żeby go tu precyzyjnie omówić. Należałoby poświęcić mu osobny artykuł, a najlepiej całą pracę naukową. Ja więc sięgnę do ojców naszej myśli narodowej: Romana Dmowskiego i Jana Ludwika Popławskiego.

Pierwszy z nich pisze we Wstępie do „Myśli nowoczesnego Polaka”: Jestem Polakiem to słowo w głębszym rozumieniu wiele znaczy. Jestem nim nie dlatego tylko, że mówię po polsku, że inni mówiący tym samym językiem są mi duchowo bliżsi i bardziej dla mnie zrozumiali, że pewne moje osobiste sprawy łączą mnie bliżej z nimi, niż z obcymi, ale także dlatego, że obok sfery życia osobistego, indywidualnego znam zbiorowe życie narodu, którego jestem cząstką, że obok swoich spraw i interesów osobistych znam sprawy narodowe, interesy Polski, jako całość, interesy najwyższe, dla których należy poświęcić to, czego dla osobistych spraw poświęcić me wolno. Popławski natomiast kwestie narodu porusza w artykule opublikowanym w piśmie „Polak” w nr 3 w 1904 roku. Wymienia on tam kilka cech niezbędnych do istnienia narodu, a więc: wspólny język, zwyczaj/obyczaj, dzieje narodowe/historię, kulturę, świadomość narodową. Do powyższego katalogu wielu dorzuciłoby jeszcze wspólne pochodzenie etniczne, niewątpliwie również bardzo ważny element, często kluczowy. Gdy przyjęliśmy już pewną definicje narodu zdajmy sobie teraz pytanie będące równocześnie tematem artykułu: kiedy naród, w zaproponowanym przez nas znaczeniu, powstał? Aby na nie odpowiedzieć musimy zrobić sobie krótką wycieczkę po dziejach świata.

Podróż naszą zaczniemy od starożytnej Grecji, której obywatele, pomimo podzielenia na odrębne komórki polityczne, w obliczu wyższego zagrożenia zdają sobie jednak sprawę z łączącej ich wspólnoty, co kończy się utworzeniem Związku Helleńskiego. W samej jego nazwie widzimy elementy tożsamościowe, bo przecież Hellada i Helleni są słowami tożsamymi z używanymi przez nas Grecja i Grek (w odniesieniu do Starożytności oczywiście). Kwestią kluczową jest tu jednak pojęcie obywatelstwa i to ono przede wszystkim wytwarza wspólnotę. Przykładem tutaj najlepszym jest Sparta i stosunki między Spartiatami a Helotami, którzy przecież etnicznie byli sobie bardzo bliscy. Wszelkiego rodzaju ogólno-greckie związki należy tu traktować jako związki taktyczne do obrony przed wspólnym wrogiem, aczkolwiek oparte na kwestii walki jednej cywilizacji z drugą.

Po Grecji przychodzi okres dominacji Rzymu, i tutaj jest podobnie, podstawową więzią jest więź obywatelska. Widzimy więc, że w starożytności najbardziej rozwinięte kultury narodu nie stworzyły. Na marginesie warto wspomnieć jeszcze tu o Żydach, jednak moim zdaniem naród ten powstanie dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Wcześniej była to jedynie grupa religijna, w dodatku dosyć ekspansywna - odsyłam chociażby do Ewangelii o zesłaniu Ducha Świętego, gdzie mamy zbiorowisko Żydów ze wszystkich stron świata, różnego pochodzenia i języka, których łączy jedynie wyznanie. Na koniec jeszcze podajmy przykład Św. Pawła, który był jednocześnie Rzymianinem i Żydem, pochodzącym z greckiego miasteczka, co daje nam ostateczny obraz na kwestie narodowościowe w tamtych czasach.

Przechodzimy więc do średniowiecza, gdzie sprawa wydaje się dość oczywista. Wędrówki ludów, kształtujące się zręby feudalizmu, monarchia patrymonialna czy armie najemne nie służą powstaniu narodu w przyjętej przez nas definicji, jednakże moim zdaniem pierwszy poważny ruch narodowotwórczy można zauważyć u schyłku tej epoki, a jest nim wojna stuletnia. To podczas niej Francuzi zaczynają odczuwać pewną wspólnotę i bez względu na stan społeczny czy pana feudalnego garną się do walki ze wspólnym wrogiem. Można tu wspomnieć o pewnych ogólnonarodowych działaniach partyzanckich i zestawić je w kontrze do wspominanych wcześniej armii najemnych.

W kolejnych wiekach sytuacja powoli się stabilizuje, jednakże w dalszym ciągu panuje feudalizm, co powoduje utrzymanie społeczeństwa stanowego, a to z kolei cały czas uniemożliwia powstanie narodu, chociaż widzimy tu pewne elementy pozytywne, jak chociażby analogiczny do wojny stuletniej przykład potopu szwedzkiego.
Jak już Czytelnik się zapewne zorientował, moim zdaniem rozwój narodu w koncepcji rozumianej przed Dmowskiego czy Popławskiego jest niemożliwy, dopóki istnieje społeczeństwo stanowe. Bo jak mówić o narodzie w ich koncepcji, gdy przeciętny polski szlachcic z Małopolski czuje więź większą ze szlachcicem z okolic Witebska, który jest etnicznie różny od niego, mówi innym językiem, wyznaje inną religię, ale jest z tego samego stanu; niż z chłopem, który mógł urodził się we wsi obok dworu i de facto niczym się od tego szlachcica nie różni, oprócz stanu społecznego.

Warto się teraz skupić się jeszcze przez chwilę na II wojnie północnej, znanej u nas jako „potop szwedzki”. Otóż ta wojna w swoim początku jest właśnie najlepszym dowodem na brak narodu polskiego w tamtym okresie. Szlachta nie czuje związku z królem (jego w tym wina jest rzeczą na osobny artykuł), w związku z czym zgadza się na podmianę na innego króla, de facto przecież, z tej samej rodziny. Razem z tym obcym królem wpuszcza obce wojska. Czy ktoś z nas potrafiłby sobie wyobrazić dzisiaj taki scenariusz? Wtedy jednak przez błąd Szwedów do głosu dochodzi największe spoiwo polskiego narodu – religia katolicka w osobie Matki Bożej Częstochowskiej. To właśnie zamach na klasztor jasnogórski staje się przyczyną OGÓLNONARODOWEGO powstania. W wojnach partyzanckich chłopi walczą razem ze szlachtą, a król Jan Kazimierz we Lwowie zawierza Polaków Matce Bożej. Niestety jednak po ustąpieniu zagrożenia wszystko zostaje zniweczone, chłop ponownie zostaje przykuty do roli, a szlachta znów opowie się przeciw królowi i przeleje swą krew w bratobójczej bitwie pod Mątwami.

Aby znaleźć odpowiedź na to, gdzie i kiedy powstanie pierwszy Naród trzeba znaleźć odpowiedź na pytanie, gdzie i kiedy upadał feudalizm. I odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Rewolucja francuska. Jako katolik i narodowiec zdecydowanie ją potępiam, jako barbarzyństwo i hekatombę katolików, dokonaną pod zgubnymi hasłami liberalizmu. Jednak to zgniłe drzewo wydało piękny owoc i wytworzyło pierwszy prawdziwy NARÓD przez duże N.

Zauważyć to można przede wszystkim w armii narodowej, która powstaje w tym czasie we Francji, gdzie każdy, bez względu na to kim był jego ojciec, może liczyć na objęcie czołowych funkcji, jak marszałkowie Francji: syn oberżysty Joachim Murat czy syn bednarza Michael Ney. Chaos porewolucyjny opanował kolejny człowiek, któremu drogę do wielkiej kariery otworzyła sama rewolucja, czyli Napoleon Bonaparte. Nie miejsce tu już na opisywanie jego zasług, nie wspominając juz o geniuszu wojskowym, jednakże pragnę zwrócić uwagę na jedną rzecz, bardzo istotną dla tematu naszych rozważań - Napoleon ogłosił się cesarzem FRANCUZÓW. Nie Francji, nie republiki francuskiej, tylko Francuzów. Jako pierwszy władca w historii ogłosił się władcą ludzi, a nie państwa, wynosząc przy tym właśnie naród na najwyższą pozycję, wyższą nawet niż państwo! Nie ulega więc dla mnie wątpliwości fakt, że pierwszym narodem był naród francuski, kolejne kształtowały się w XIX wieku, gdzie dużą rolę odegrała Wiosna Ludów.

Przejdźmy teraz do ostatniej kwestii, a mianowicie kiedy powstał nasz polski naród. I Rzeczpospolita to okres istnienia narodu szlacheckiego, jednak dookoła niego pozostają całe masy „bez-narodowych” chłopów. Co więcej poszczególni członkowie narodu szlacheckiego związani byli ze sobą właściwie tylko jedną wspólną cechą - klejnotem szlacheckim, a więc przynależnością stanową. Szlachcice z różnych części Rzeczpospolitej należeli do różnych grup etnicznych (a tych było co najmniej kilkanaście!), różnych wyznań, mówili różnymi językami. Co więcej, bywało nawet, że byli poddanymi innych monarchów, co stało się już całkiem powszechne po 1772 roku. Warto jednak podkreślić rolę, jaką odegrał naród szlachecki dla sprawy polskiej w XIX wieku nie tylko tocząc boje o niepodległe państwo, ale przede wszystkim zachowując cały dorobek cywilizacyjny i kulturalny wypracowany przez kolejne pokolenia. Również to szlachta odegrała ostateczną i kluczową rolę dla kształtowania się nowoczesnego narodu polskiego, zresztą Dmowski, Balicki i Popławski wywodzili się właśnie ze stanu szlacheckiego.

Wracając jednak do głównego pytania, kiedy powstał naród polski, trzeba sobie odpowiedzieć, że proces ten trwał latami, ale ostateczna i najintensywniejsza faza przebiega w okresie miedzy powstaniem styczniowym a wojną polsko-bolszewicką. Kluczową rolę odegrali tu działacze narodowi (ze wspomnianą powyżej trójką na czele). Powstanie styczniowe było hekatombą szlachty, która została w dużej części wymordowana bądź wywieziona na Syberię lub zmuszona do emigracji. W tej sytuacji wywodząca się ze szlachty inteligencja doszła do wniosku, że jedyną szansą na odzyskanie wolności jest obudzenie polskiego ducha wśród mas chłopskich. Rozpoczyna się pozytywizm, praca u podstaw, której głównym motorem napędowym w latach 90-tych stała się Liga Narodowa. To właśnie praca Dmowskiego i jego współpracowników doprowadziła w najwyższej mierze do tego, że z podzielonej między różne kraje i różne stany grupy etnicznej powstał jeden zwarty naród, któremu najpierw udało się odzyskać państwa w a następnie w 1920 roku był w stanie odeprzeć nawałę bolszewicką.

Marcin Kowalski
Warto przeczytać także:
Karol Kaźmierczak: Punkt wyjścia
JS: Polski mit

Redakcja

Czytaj Wcześniejszy

Krzysztof Bosak: Kapitał ma narodowość [+WIDEO]

Czytaj Następny

Polska wysłała Białorusi pomoc materiałową do walki z koronawirusem.

Zostaw Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *